Tytuł: My own star
Pairing : OnKey
Gatunek: half AU (Onew nie jest sławny), fluff
Rating: bez ograniczeń
Od autora: miały być BT, ale trudno jest mi zabrać się do pisania czegoś ciężkiego po powrocie z wakacji, nie jestem zadowolona z tego oneshota, ale myślę, że na przebicie się przez barierę ponownego pisania będzie dobry :)
Z
westchnieniem oparł się o jeden ze stolików ustawionych w restauracji,
wpatrując się w mały telewizor podwieszony pod sufitem.
-
Ładnie ci w tym nowym kolorze. – uśmiechnął się pod nosem, zwracając się do
postaci na ekranie. – Zresztą, ładnemu we wszystkim ładnie. – rozmarzył się,
przymykając na chwilę oczy i wyobrażając sobie twarz blondyna tuż obok swojej.
-
Znowu się obijasz? Miałeś umyć podłogę, a nie wpatrywać się w telewizor jak
zakochana nastolatka. Myślisz, że ten cały Kim Kibum chciałby takiego lenia,
jak ty? – nagle przed nim pojawił się starszy mężczyzna, taksując go
zrezygnowanym spojrzeniem.
-
Gdyby to była podłoga w jego mieszkaniu, już dawno lśniła by czystością,
szefie. – uśmiechnął się Onew.
-
W takim razie wyobraź sobie, że sprzątasz jego mieszkanie i bierz się do
roboty. Jak skończysz, zamkniesz restaurację. – mężczyzna położył kluczyki na
stoliku obok szatyna i udał się w stronę wyjścia. – Tylko nie siedź tutaj całą
noc, jutro rano masz być w pracy. – dodał jeszcze, po czym zamknął za sobą
drzwi.
Onew
spojrzał zrezygnowany na mopa i niechętnie przesunął go po brudnych kafelkach.
-
W twoim mieszkaniu na pewno nie jest tak brudno. – jęknął, wykonując powolne
ruchy, tym samym jedynie rozmazując bród na podłodze.
Teledysk
w telewizorze skończył się, a na ekranie pojawił się speaker informujący widzów
o przyszłotygodniowych przesłuchaniach do SM Entertainment. Onew natychmiast
ożywił się, a w jego głowie powstało tysiące wizji: on na przesłuchaniu, on w
boysbandzie, Key z SHINee gratulujący nowemu trainee, on i Key śpiewający w
duecie…
-
Szef zawsze mówił, żebym się zgłosił. – mruknął sam do siebie, ponownie
wpatrując się w ekran, kiedy zaczął się teledysk jego ulubionego boysbandu do „Dream
Girl”. Onew spojrzał pytająco na trzymanego w ręce mopa, po czym zakręcił się
na nim w kółko, śpiewając kilka strof piosenki. Kilkoro ludzi, przechodzących
obok oświetlonej od środka restauracji, spojrzało się z zaciekawieniem na
nastolatka tańczącego z mopem.
-
Bami gipeumyeon chajaol dream girl. –
zakończył, lekko zdyszany opierając się na drewnianym kiju i rozejrzał się
dookoła – podłoga wydawała się być jeszcze bardziej brudna niż wcześniej. –
Jasne Jinki, na pewno przyjmą cię do boysbandu. – uśmiechnął się do siebie z
ironią i zabrał za mycie podłogi.
***
-
Co to za restauracja? Nigdy tutaj nie byliśmy. – Key ze zdziwieniem przyglądał się
ładnemu szyldowi z olbrzymią muffinką.
-
Tylko tutaj były jeszcze wolne stoliki. – wytłumaczył menadżer, wpuszczając
chłopaków do środka.
-
Będziesz mógł poczuć się jak za starych, dobrych czasów, kiedy cały tydzień
zbierało się na lody z bitą śmietaną. – Jong poklepał blondyna po plecach, kierując
się w stronę wolnego stolika w rogu pomieszczenia.
-
Nie uważam, żeby tamte czasy były warte wspominania. – skrzywił się Key, z
niechęcią siadając przy stoliku.
-
Ostatnio jesteś strasznie marudny, Kibum. Czyżby brak seksu? – zaśmiał się
Minho, a blondyn tylko prychnął ze złością.
-
W przeciwieństwie do ciebie Choi, nie jestem seksualnym frustratem.
-
Ale chętnie byś kogoś przeleciał, co? – brunet szturchnął przyjaciela w bok. –
Może jego? – zapytał, ruchem głowy wskazując na stojącego przy barze chłopaka. –
Odkąd weszliśmy cały czas pożera cię wzrokiem.
Kibum
niechętnie odwrócił się, taksując opartego o blat baru nastolatka, który, gdy
tylko zauważył jego spojrzenie, odwrócił się zawstydzony i zniknął za drzwiami
zaplecza.
Wydawało
mu się zabawnym, obserwowanie go, kiedy czekali, aż menadżer zamówi dla nich
posiłek. Chłopak krzątał się po restauracji w śmiesznym, czerwonym fartuszku,
co chwila czochrając swoje brązowe włosy i zerkając na nich ukradkiem. Kiedy
Kibum uśmiechnął się do niego, ten potknął się o krzesło, mało nie lądując na
podłodze. Speszony, spojrzał się na Key, a kiedy ten ponownie się do niego
uśmiechnął, zarumienił się soczyście.
-
Nie wiedziałem, że jesteś aż tak zdesperowany. – usłyszał głos Minho.
-
O co ci chodzi?
-
Kelner? Serio? Aż tak nisko upadłeś?
-
Jest słodki. – bronił Kibuma Taemin.
-
Słodki to jesteś ty, Minnie, a nie facet, który potyka się o własne nogi. –
zapewnił Choi.
Onew
poczuł, jak oblewa go fala gorąca, gdy co chwilę, któryś z chłopaków z SHINee
odwracał się w jego stronę i wymieniał kilka słów z kolegą obok siebie. Czuł się
jak w jakimś cholernym śnie i nawet uszczypnął się, żeby sprawdzić, czy to na
pewno jest prawda. SHINee w ich restauracji? To było co najmniej bardzo, bardzo
mało prawdopodobne.
-
Onew, zaniesiesz zamówienie do stolika w rogu.
Chłopak
spojrzał przerażony na szefa, lecz on tylko się uśmiechnął.
-
Nie mów mi, że nie chcesz. Przestań trząść się jak galareta, tylko bierz
talerze i idź. Może w podzięce dostaniesz jakiś autograf, czy coś.
-
J-jasne. – odparł z wahaniem szatyn, biorąc tacę z zamówieniem. Kiedy powoli
szedł w stronę stolika, przy którym siedziało SHINee, zdawało mu się, że jego
nogi nagle ważą kilka ton, a on nie ma siły unosić ich do góry. Tak długo
marzył o tym, żeby zobaczyć ich wszystkich nawet z daleka, że teraz wydawało mu
się to po prostu nierealne.
Drżącymi
dłońmi podawał talerze z przystawkami, nie mogąc się oprzeć, by chociaż przez
chwilę nie spojrzeć na Kibuma, który siedział zaledwie pół metra od niego.
Wyglądał dokładnie tak samo, jak w telewizji. Onew mógł nawet stwierdzić, że
był jeszcze bardziej idealny. Jego wąskie, różowe usta były lekko wygięte w
uśmiechu, szatyn przez chwilę zapatrzył się na te idealne wargi, niewiele
myśląc, kiedy brał z tacy ostatni deser należący właśnie do blondyna.
To
był moment, kiedy ręka Key, uniosła się szybko, gestykulując, a deser wprost z
drżących dłoni Onew upadł na białe spodnie wokalisty SHINee.
-
Przepraszam! Przepraszam! – spanikował szatyn, odruchowo wycierając trzymaną w
ręce ścierką spodnie Kibuma.
-
Co robisz?! Nie widzisz, że jeszcze bardziej rozmazujesz plamę! – Key odepchnął
go, wpatrując się w niego morderczym wzrokiem.
Onew
odsunął się skonsternowany, wpatrując się niepewnie w wściekłego blondyna i
próbując ignorować cichy śmiech pozostałych członków zespołu.
-
Odkupię panu spodnie. Wypiorę! Nie pozostanie żaden ślad, obiecuję! Tylko niech
pan nie obwinia szefa, bardzo zależy mu na tej restauracji. Ugh... to wszystko
przeze mnie. – szatyn pochylił głowę, zmartwiony. Dłonie wciąż trzęsły mu się
ze zdenerwowania.
Key
uśmiechnął się pod nosem – spanikowany szatyn, stojący przed nim z
zakłopotaniem i nerwowo zagryzający wargę, był jeszcze bardziej zabawny i
uroczy niż wtedy, gdy wpatrywał się w niego z końca sali.
Wyjął
ze swojej torby kartkę i nabazgrał na niej parę słów, podając ją zdziwionemu
kelnerowi.
-
Mam nadzieję, że dotrzymasz słowa. – powiedział, z rozbawieniem obserwując, jak
tamten rumieni się i gorączkowo zapewnia, że na pewno tak będzie.
-
Co mu tam napisałeś? – spytał Jonghyun, gdy Onew ponownie zniknął za ladą.
-
Nasz adres. – odparł Key, wędrując wzrokiem w kierunku szatyna.
***
Westchnął,
gdy kolejny raz okazało się, że ciągle chodzi w kółko, nie mogąc znaleźć właściwych
drzwi. W dłoniach miętosił nowe, białe rurki, na które wydał swoją pensję z
ostatnich trzech miesięcy. Wokół niego było mnóstwo ludzi, którzy przyszli zapewne
na przesłuchania do SM. Jinki obserwował ich ze smutkiem – przez incydent w
restauracji szef dał mu nadgodziny i nie miał czasu przygotować się do
castingu.
Zrezygnowany
spojrzał na jedyne drzwi przed nim, znajdujące się na samym środku długiego
korytarza. Nie miał wyjścia – musiał spytać kogoś o drogę, inaczej nawet przez
tydzień nie znajdzie Kibuma.
Niepewnie
zapukał w ciemne drewno, po czym uchylił drzwi.
-
Witam. Proszę się przedstawić i powiedzieć, co pan przygotował. – usłyszał i z
przerażeniem podniósł wzrok. Tuż
przed nim, za długim stołem siedziało kilku mężczyzn w garniturach, a obok
nich, uśmiechnięty od ucha do ucha Kim Kibum.
-
Em… to pomyłka, ja tylko chciałem… - zaczął Jinki, z przerażeniem stwierdzając,
że jakimś cudem znalazł się w pokoju przesłuchań.
-
Proszę przestać panikować. Wie pan ile osób chciałoby się znaleźć na pana
miejscu? – mężczyzna w okularach spojrzał na niego z powagą.
Jinki
spojrzał spanikowany na Key, lecz ten tylko uśmiechnął się, mówiąc:
-
Słyszałem, że zawsze chciałeś zostać piosenkarzem.
Onew
nie miał czasu zastanawiać się, skąd gwiazda SHINee wie o pasji zwykłego
barmana, bowiem przed nim został postawiony mikrofon, a mężczyzna w okularach
ponownie poprosił, by się przedstawił i zaprezentował swoje umiejętności.
-
Jestem Onew. – powiedział drżącym głosem, nachylając się do mikrofonu. Czuł,
jak pot spływa mu za ulubioną koszulkę, a on sam staje się podobny do
niezdolnego do ruchu słupa soli.
-
Co nam zaśpiewasz?
-
Może „Dream Girl”? – zaproponował Key, a z głośników niemal natychmiast zaczęła
płynąć muzyka.
Otworzył
usta, lecz z jego gardła nie wydobył się żaden dźwięk. Był jak sparaliżowany,
jakby zapomniał, jak się śpiewa. Czuł się jak idiota, stojąc na środku sali,
niemal przygniatany uważnymi spojrzeniami jury i rozbawionym wzrokiem Kibuma.
-
Przepraszam. – powiedział w końcu, podbiegając do blondyna i wciskając mu w
dłonie białe spodnie. Chciał jak najszybciej znaleźć się jak najdalej stąd.
-
Zaczekaj. – Key złapał go za rękę, nie pozwalając mu odejść. – Muszę przymierzyć
i zobaczyć, czy są dobre. – powiedział, prowadząc szatyna w stronę wyjścia.
Onew spojrzał na ich splecione dłonie i zarumienił się soczyście. Ręce Key były
chłodne i delikatne, dokładnie takie, jak sobie wyobrażał.
Weszli
do małego, zadbanego pokoiku z jedną sofą i stolikiem z telewizorem. Kibum
popchnął Onew na wypoczynek, a sam wziął spodnie i zniknął za drzwiami. Gdy po
chwili wrócił, na jego ustach wykwitł krzywy uśmiech.
-
Są za małe. – blondyn spojrzał się uważnie na Onew, który, walcząc z chęcią
zagłębienia się wzrokiem w okolicach wystających bokserek wokalisty,
natychmiast wstał, zaczynając go przepraszać.
-
Kupię następne! – zapewniał.
-
Mam lepszy pomysł. – uśmiechnął się Kibum, łapiąc za koszulkę szatyna i
przyciągając go lekko do siebie. Teraz stali zaledwie kilka centymetrów od
siebie, a Onew mógł poczuć na swojej twarzy ciepły, pachnący truskawkami oddech
chłopaka.
-
Co pan…
-
Mów mi Key.
-
Co ty… - zaczął znowu Onew, lecz Key przerwał mu:
-
Odbieram swoją zapłatę za spodnie. – blondyn uśmiechnął się do niego,
przyciskając swoje wąskie wargi do pełnych ust Jinkiego. Ten spanikowany chciał
się odsunąć, lecz blondyn jedynie przyciągnął go do siebie jeszcze bliżej.
-
Podobno zawsze chciałeś mieć mój autograf. – szepnął w jego usta. Jinki
już nawet nie zastanawiał się, skąd chłopak o tym wie. -
Twoje marzenie chyba się spełnia. Właśnie składam podpis na twoich
ustach. – uśmiechnął się Key. – A jak ładnie mi podziękujesz, zapomnę o plamie
na spodniach. – dodał, ponownie obejmując ciepłe wargi Onew. – I jeszcze jedno,
gratuluję nowemu trainee SM. Twój szef pokazał mi nagranie, na którym śpiewasz.
Teraz masz u mnie podwójny dług wdzięczności. Pocałunek chyba będzie
dobrą zapłatą. – Key spojrzał prosto w zdezorientowane oczy Onew, wpatrujące
się w niego ze zdziwieniem i raz jeszcze zagłębił się w jego wargach.
