Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Saranghae hyung. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Saranghae hyung. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 sierpnia 2013

Saranghae, hyung IV





     Taemin jęknął cicho, powoli otwierając oczy. Głowa pulsowała mu, a obraz nieznacznie wirował przed oczami. Powoli wygramolił się spod kołdry, palcami masując skronie. Dłonią sięgnął po leżący na szafce nocnej telefon, chcąc sprawdzić która godzina. Skrzywił się, gdy na wyświetlaczu zobaczył małą kopertę a pod nią imię Minho. Nawet nie pamiętał, kiedy wymienili się numerami.

Świetnie się wczoraj bawiłem, Minnie. Mam nadzieję, że to powtórzymy^^ Minho.

- Cholera. – mruknął, przeklinając swoją słabą głowę i idiotyczne pomysły Jonghyuna. Jak przez mgłę przypomniał sobie ciepłe usta Minho całujące jego wargi w przydrożnym barze i potem – pod domem.

Rzucił telefon z powrotem na szafkę, nie siląc się na odpisanie na wiadomość i zszedł na dół do kuchni. Sięgnął po stojącą na kredensie wodę i wypił od razu kilka łyków.

- Kac? – usłyszał. Onew podszedł do niego, przy okazji nastawiając wodę w czajniku i nasypując kawy do filiżanki.

Taemin usiadł przy stole, wpatrując się tępo w ścianę i starając się pozbyć tego drugiego kaca – moralnego. Nienawidził mówić chłopakom, że słodkie pocałunki, którymi się z nimi wymieniał, to tylko jednonocna przygoda, a właśnie taka rozmowa czekała go z Minho. Było mu tym bardziej głupio, bo naprawdę polubił bruneta i nie chciał, żeby ich „chora” relacja wpłynęła jakoś na rodzące się uczucie między Key i Jonghyunem.

- Wiem, że za mną nie przepadasz, ale mógłbyś przynajmniej podziękować. – powiedział Onew, siadając naprzeciwko niego z kubkiem parującej kawy w ręce.

- Za co? – skrzywił się Taemin.

- Nie pamiętasz?

- Co miałbym pamiętać? – spytał rudzielec.

- Jak wnosiłem cię pijanego na górę, bo nie byłeś w stanie wejść po schodach, a potem trzymałem włosy, kiedy rzygałeś w kiblu. – odparł Onew.

Taemin poczuł, jak coś wywraca mu się w żołądku. Nie pamiętał nic z tego, o czym mówił mężczyzna. Miał nadzieję, że nie palnął żadnej głupoty, wystarczyło mu to, że teraz miał dług wdzięczności u Jinkiego.

- Mówiłem… coś? – spytał niepewnie, bojąc się odpowiedzi.

- Gadałeś coś o tym, że mnie nienawidzisz.

Taemin odetchnął z ulgą. W ostateczności lepsze to, niż gdyby powiedzał Onew, że się w nim zakochał.

- Dziękuję. – burknął cicho, nie patrząc na mężczyznę.

- Spoko. Nie wiem, dlaczego mnie nie lubisz, ale mam nadzieję, że to się zmieni. – uśmiechnął się do niego Jinki, a on miał ochotę walnąć głową w stół. – Nie powinieneś się zbierać do szkoły?

- Nie idę dzisiaj do szkoły.

- Taemin, masz dzisiaj sprawdzian. Chcesz znowu dostać pałę? – do kuchni weszła Hyo Lin, całując Jinkiego na przywitanie.

- Właśnie dlatego nie powinienem iść… - westchnął rudzielec.

- Nie radzisz sobie z jakiegoś przedmiotu? - spytał Onew.

- To tylko matma… - zaczął Taemin, lecz dziewczyna przerwała mu:

- Rok temu prawie nie zdał przez matematykę, a teraz znowu będzie mieć pałę na semestr.

- Mogę ci pomóc. – zaoferował się Jinki.

- Nie!

- To świetny pomysł! – ucieszyła się Hyo Lin. – A teraz marsz do szkoły!

- Ale noona… mam kaca. – jęknął chłopak.

- Pozwól mu zostać. Nie wygląda zbyt dobrze. – wsparł go Jinki, a Taemin przeklął w myślach. Miał u niego kolejny dług wdzięczności.

***

- Opowiadaj! – Taemin przysiadł na łóżku Jonghyuna.

- Daj spokój… - westchnął szatyn, przeczesując palcami swoje włosy. Był już wieczór, a Kibum nadal nie odbierał jego telefonów i nie odpisywał na smsy. – Chyba wczoraj trochę przegiąłem… no ale kurwa! Był taki słodki i stał tak blisko, gapiąc się na mnie tymi swoimi kocimi oczami!

- Ale co się stało?

- N-no… pocałowałem go.

- I co z tego? – zdziwił się Taemin.

- To, że Kim Kibum widocznie nie całuje się na pierwszej randce. – skrzywił się Jonghyun. – To znaczy… wcześniej powiedział, że nasz pierwszy pocałunek nie powinien być po pijaku.

- I mimo tego go pocałowałeś?!

- N-no…

- Jesteś idiotą. – stwierdził Taemin.

- No i on teraz się do mnie nie odzywa!

- Może pomyślał, że chcesz go tylko przelecieć?

- Ale to nie prawda! - jęknął załamany Jonghyun i opadł na łóżko. Po chwili jednak jego twarz rozjaśniła się w uśmiechu, a on sam podniósł się gwałtownie, patrząc na przyjaciela. - Wiem! Spotkasz się z Minho, pójdziecie do Kibuma i wszystko mu wyjaśnisz!

- O nie, nie, nie, nie, nie! – zaprzeczył od razu Taemin.

- Wydawało mi się, że dobrze się bawicie. CAŁOWALIŚCIE SIĘ. – wytknął mu Jonghyun, pokazując język.

- Byłem pijany. Tak jakoś wyszło.

- Nie rozumiem cię, Minnie. Całujesz się z kim popadnie a z seksem czekasz do ślubu.

- Jong… to nie jest śmieszne. – skrzywił się Taemin.

- Proszę! Zrób to dla mnie! Proszę, proszę, proszę, proszę! – Jonghyun klęknął przed nim i złożył dłonie jak do modlitwy. – Odwdzięczę ci się, zobaczysz. – dodał, uśmiechając się psotnie.

- Nie.

- No Taemiiiiiiiiiiiiiiiiiiin!

- Nie ma mowy, Jonghyun-ah.

- Bo napiszę do Choi, że się w nim zakochałeś, tylko boisz się do tego przyznać.

- Nie zrobisz tego.

- Zrobię. – jakby na potwierdzenie swoich słów, Jonghyun sięgnął po telefon.

- Nie! – rudzielec rzucił się na przyjaciela, wyrywając mu komórkę z rąk.

- Ho ho, Minnie. Myślałem, że z tym odwdzięczaniem się to poczekamy. – zaśmiał się chłopak, kiedy Taemin, próbując zabrać mu komórkę, usiadł na jego biodrach.

- Jesteś zboczony. – burknął rudzielec, sadzając się wygodniej na jego biodrach i odkładając telefon na bezpieczną odległość. – Zrobię to dla ciebie, ale masz u mnie taaaaaki dług. – chłopak rozłożył ramiona na boki, aby pokazać wielkość długu przyjaciela.

- Świetnie, Minnie, a teraz zejdź ze mnie, bo siedzisz mi na kroczu. No chyba, że chcesz, żebym cię nauczył tego i owego.

- Nie! – pisnął Taemin, schodząc z przyjaciela i siadając z powrotem na łóżku. – Nienawidzę swojego życia… - mruknął, łapiąc się za głowę.

***

Uśmiechnął się wymuszenie, kiedy na horyzoncie pojawił się Choi, unosząc brwi w geście zdziwienia, kiedy w jego rękach dojrzał małe pudełeczko.

- Hej. – przywitał się z nim brunet, chcąc pocałować go w usta. W ostatniej chwili Taemin odwrócił się bokiem, a wargi Choi spoczęły na jego policzku.

- Hej, co to?

- Oh, to dla ciebie. – uśmiechnął się chłopak, podając mu bombonierkę. Taemin zmieszał się. Było mu głupio, że przyjmuje prezenty od chłopaka, przed którym udaje uczucia.

- Właściwie to… chciałem się z tobą spotkać, bo chciałbym… - plątał się niższy. – Jonghyun chciał przekazać wiadomość Kibumowi, no i pomyślałem, że może pójdziemy do niego razem… - dodał.

- Okej, nie ma sprawy. – Minho widocznie to nie przeszkadzało, bo objął Taemina ramieniem i ruszył w sobie tylko znanym kierunku. – Później możemy się wybrać do centrum na kolację, znam dobrą knajpę.

- Emm… no… zobaczymy.

- Dobrze się czułeś dzisiaj rano? Dużo wczoraj wypiliśmy.

- Nie za bardzo… - odparł Taemin.

- Dzisiaj nie będziemy nic pili. Jesteś słodki, jak jesteś pijany, ale wolę cię trzeźwego. – uśmiechnął się brunet, a rudzielec miał ochotę uciec gdzieś daleko, byle tylko nie musieć udawać, że podobają mu się ciągłe komplementy chłopaka.

Okazało się, że Key mieszka całkiem niedaleko. Chłopak otworzył im drzwi, ze zdziwieniem witając Taemina i wpuścił ich do środka. Miał niejasne przeczucie, że nie przyszli do niego po to, aby oznajmić mu, że są razem.

- Usiądźcie, a ja zrobię coś do picia. – powiedział, znikając w kuchni.

- Pomogę ci! – zaoferował się od razu Taemin, biegnąc za chłopakiem. Oparł się o stół, obserwując, jak tamten nastawia wodę na herbatę. – Jak tam wczorajsza randka z Jonghyunem?

- Dobrze. - odparł krótko Kibum.

- Tylko dobrze? - drążył temat rudzielec.

Key odwrócił się w stronę Taemina, zakładając ręce na ramiona i przyglądając mu się uważnie.

- Dlaczego pytasz?

- Ehm... bo...

- Było zajebiście. - przerwał mu Key. - Zawsze, kiedy go widzę jest fajnie. Ale wczoraj trochę przesadził.

- To dlatego nie odpisujesz na jego smsy? Jong był pijany, a to, że cię pocałował, to chyba nie tragedia. Może trochę głupio wyszło, bo wcześniej mówiłeś mu, że tego nie chcesz, ale wiesz, co ludzie robią po alkoholu... 

- Opowiadał ci o tym, co robiliśmy?!

- Nie! – zaprzeczył od razu Taemin, przeklinając w duchu swoją bezmyślność. – To znaczy… tylko trochę, ale to dlatego, że mu się podobasz! Gada o tobie godzinami!

Key spuścił głowę, nie chcąc, by rudzielec zobaczył cień uśmiechu, który pojawił się na jego ustach. Jonghyun przysłał Taemina, by go udobruchać tylko dlatego, że nie odpisywał mu na smsy?

- Nie powinieneś być na niego zły. Nie chciał cię do niczego zmuszać. – uśmiechnął się Taemin.

- Przysłał cię tutaj specjalnie, żebyś ze mną porozmawiał?

- No…

Key uśmiechnął się, podchodząc do chłopaka i czochrając go po włosach.

- Dziękuję. – odparł. – Ale ja wcale nie jestem na niego zły.

- To dlaczego…

- Po prostu nie chcę, żeby to wszystko działo się tak szybko. Mam wrażenie, że kiedy dostanie to, czego chce, po prostu mnie zostawi.

- On nie jest taki. – zapewnił Taemin, szczerząc się od ucha do ucha. – Tak bardzo do siebie pasujecie! Musisz do niego zadzwonić! – krzyknął, niemal skacząc po kuchni z podekscytowania.

Key uśmiechnął się na widok rozradowanego Taemina – chłopak był uroczy i mimo, że krótko się znali, już go polubił.

- Okej, okej, zrobię to, ale jeszcze nie teraz. – uśmiechnął się pod nosem.

- Czemu nie? – rudzielec spojrzał na niego zdziwiony.

- Niech sobie trochę pocierpi.

- Ale… nie rozumiem…

- Minnie, nigdy nie byłeś w związku? To gra, nie można od razu odsłonić wszystkich kart. – Key przysiadł na stołku, obracając w dłoniach komórkę, która od jakiegoś czasu milczała. Widocznie Jonghyun czekał na skutki rozmowy Taemina, mając nadzieję, że po tej Key sam do niego zadzwoni.

- Uhm…byłem, raz. - odparł, speszony.

- Tylko raz? Faceci chyba naprawdę są ślepi... A co z Minho? Nie wydajesz się dzisiaj skakać ze szczęścia na jego widok.

- Ugh... to skomplikowane.

- Jak nic do niego nie czujesz, nie dawaj mu nadziei. Choi szybko się angażuje, a ty bardzo mu się spodobałeś.

- Wiem... - westchnął Taemin.

***

- Naprawdę cieszę się, że cię poznałem. – powiedział Minho, przytulając go do swojego boku, a Taemin skrzywił się. W głowie ciągle słyszał słowa Key, który mówił, że nie powinien dawać chłopakowi nadziei, ale gdy tylko chciał powiedzieć brunetowi, że nic z tego nie wyjdzie, ten zasypywał go kolejnym komplementem.

Rozejrzał się gorączkowo, szukając pomocy w otaczającej ich przestrzeni. Miał wrażenie, że niedługo nie wytrzyma i wykrzyczy chłopakowi, że wcale nie chce z nim nigdzie iść.

Uśmiechnął się, widząc Onew stojącego przy ulicznym straganie z jedzeniem.


- Oh! Zapomniałem, że miałem mieć dzisiaj korepetycję z matmy! – krzyknął nie wiele się namyślając i idąc szybkim krokiem w stronę mężczyzny. 

Gdy Jinki zauważył Taemina, uśmiechnął się, chcąc coś powiedzieć, lecz chłopak przerwał mu: 

- Hyung! Zapomiałem o naszych korepetycjach! Jak dobrze, że się spotkaliśmy! – powiedział, gestykulując żywo i patrząc porozumiewawczo na zdezorientowanego Onew.

Jinki spojrzał na rudzielca, który patrzył się na niego niemal błagalnie, po czym przeniósł swój wzrok na stojącego obok nich wysokiego bruneta, który wydawał się zdziwiony i zasmucony. Zakrył usta dłonią, próbując się nie roześmiać i zwrócił się do Taemina:

- Już myślałem, że będę musiał do ciebie wydzwaniać. Dokończysz randkę później.

- Ale hyung! – zaprotestował Taemin, chcąc stworzyć pozory, że jednak nie ucieka przed Minho, który wpatrywał się w niego z żalem.

- Do domu! – Onew złapał rudzielca pod rękę i pociągnął za sobą. Taemin zdążył tylko rzucić w stronę Minho:

Przepraszam, hyung! – po czym odetchnął z ulgą, dając się prowadzić Jinkiemu w nie znanym mu kierunku.

- Myślałem, że nie szuka się pomocy u wrogów. – uśmiechnął się mężczyzna, przypatrując mu się uważnie.

- Wrogów? – spytał zdziwiony Taemin. Zaraz jednak przypomniał sobie, że miał udawać zniechęconego do Onew. Przybrał naburmuszoną minę i dodał: - Nie miałem innego wyjścia.

- Jasne. Teraz masz u mnie kolejny dług wdzięczności. Co powiesz na lody?

- Lody?

- Chciałbym cię trochę poznać. Może wtedy zmienisz o mnie zdanie. A jutro wytłumaczę ci matmę, jak tak bardzo tego pragniesz. – zaśmiał się, widząc jak Taemin ze złością zaciska dłonie w pięści.

- Poradzę sobie sam. – odparł Taemin, lecz widząc stalowe spojrzenie mężczyzny, dodał cicho: - Okej, okej…

- Co to był za chłopak? – spytał Onew, kiedy siedzieli już przy stoliku w ustronnej części restauracji, a kelnerka postawiła przed nimi dwa pucharki lodów.

- Minho.

- Wydawał się zawiedziony, kiedy odchodziliśmy. Nie powinieneś tak robić, ta cała sytuacja wcale nie wyglądała naturalnie. Nigdy nie byłeś w związku? Minho to też człowiek i ma uczucia. Spotykacie się?

- Nie twoja sprawa. – burknął, zatapiając usta w chłodnym przysmaku, zdenerwowany, że mężczyzna zwrócił mu uwagę. Kolejna osoba w ciągu jednego dnia, kwestionowała jego doświadczenie w sprawach uczuciowych. Przecież to nie jego wina, że nigdy nie trafił na właściwego faceta!

- Okej, nie będę cię zmuszał, żebyś mi się zwierzał.– odparł Jinki, lecz wydawał się posmutnieć. - Wiesz, jak poznałem Hyo Lin? – zapytał, a Taemin skrzywił się. Wcale nie chciał o tym słuchać.

- Nie.

- Była bardzo podobna do ciebie...

czwartek, 8 sierpnia 2013

Saranghae, hyung III






Key wpatrywał się w wibrujący telefon, czując, jak w jego brzuchu do lotu wzbija się tysiące motyli. Zagryzł wargę, nie będąc pewnym, czy odbierać połączenie. Jonghyun spodobał mu się, odkąd tylko się poznali, ale nie chciał wyjść na łatwego. Jong wyglądał na takiego, który zawsze dostaje to, czego chce i szybko się tym nudzi, a Key nie miał zamiaru mieć złamanego serca.

Telefon przestał wibrować, a on powrócił wzrokiem do malowanego obrazu. Na płótnie widniało kilka kolorowych plam, nie bardzo przypominających cokolwiek konkretnego. Chłopak zamoczył pędzel w farbie i uniósł dłoń do góry, lecz nagle całe natchnienie jakby gdzieś zniknęło. Nie mógł skupić się na obrazie, bo cały czas miał przed oczami Jonghyuna.

- Nie odbierzesz? – spytał siedzący obok niego Minho, gdy telefon ponownie zawibrował. – To ten chłopak?

- Taak… - mruknął blondyn, biorąc komórkę do ręki i błądząc kciukiem w okolicy ikonki z zieloną słuchawką.

- Myślałem, że go lubisz. Zresztą, zawsze możemy się umówić na podwójną randkę. Ty pójdziesz z Jongiem, a ja z tym jego słodkim, rudym kolegą.

Key jedynie westchnął, stwierdzając, że to nie taki zły pomysł i odebrał połączenie.

- Hej Picasso, masz czas dzisiaj wieczorem? – usłyszał w telefonie.

- Właściwie to byłem umówiony z przyjacielem… - odparł Key, kątem oka czytając z ruchu warg silnie gestykulującego Choi.

- To nie problem. Mogę wziąć ze sobą Taemina, przyda mu się jakieś towarzystwo. Dwudziesta pod wejściem na Jamsu?

- To drugi koniec miasta!

- Nie narzekaj, będzie romantycznie. A podczas długiego powrotu do domu będziesz miał okazję podziękować mi za wygranie konkursu. – Key niemal widział, jak na ustach Jonghyuna pojawia się charakterystyczny, pewny siebie uśmieszek.

- Niech ci będzie. – mruknął i rozłączył się.

- Co to za podziękowania? Nic mi nie mówiłeś. – Minho przyjrzał mu się uważnie, ale blondyn tylko prychnął, wracając do nieskończonego obrazu.

***

- Dzień dobry, zastałem Taemina? – Jonghyun ukłonił się nisko, z uwagą przyglądając się młodemu mężczyźnie, który otworzył mu drzwi. Chociaż widział Onew już wcześniej, nie miał okazji dobrze mu się przyjrzeć.

Nie zdziwił się, że to właśnie on spodobał się Taeminowi – był dokładnie w jego typie. Zwykły t-shirt z nadrukiem lekko opinał się na jego klatce piersiowej, podkreślając dobrze zbudowane ciało, a kiedy obdarzał go ciepłym uśmiechem, jego oczy zamieniły się w dwa półksiężyce. Chociaż Jonghyun nie znał Onew zbyt dobrze, już od pierwszej chwili mógł poczuć łagodne usposobienie i ciepło bijące od mężczyzny - dokładnie kogoś takiego szukał rudzielec, narzekając, że wszyscy chłopcy w ich wieku myślą tylko o jednym. Jong ze śmiechem wytykał mu wtedy jego słowa – jak mogą nie myśleć o jednym, kiedy spodnie Taemina opinają jego zgrabne, długie nogi i kształtny tyłek niemal jak druga skóra?

- Jasne, wejdź. - usłyszał, po czym mężczyzna wpuścił go do środka. – Jesteś chłopakiem Taemina? – spytał.

- Przyjacielem. – usłyszeli za sobą. Jonghyun spojrzał w stronę schodów, z których zbiegał Taemin, niemal mrożąc spojrzeniem Jinkiego.

- Okej, okej. Nie bulwersuj się tak. – zaśmiał się Onew, czochrając jego rude włosy.

- Ughh, zostaw! – warknął chłopak, odpychając rękę hyunga i pociągnął rozbawionego sytuacją przyjaciela na górę.

Gdy zamknęli za sobą drzwi, opadł na łóżko, jęcząc z niezadowoleniem, zasłaniając głowę wielką poduszką i uderzając nogami w materac jak małe dziecko.
-
 Nie wytrzymam tego! Dlaczego on jest taki nieznośnie miły?! I dlaczego do cholery myśli, że jestem gejem?!

- Bo jesteś. – zaśmiał się Jong, siadając obok przyjaciela na łóżku.

- Ale on o tym nie wie! A co, jak już zauważył, że mi się podoba? Ale ja przecież nic nie robię…

- Przesadzasz, Minnie. Po prostu ma poczucie humoru.

- Nienawidzę go! – warknął Taemin, rzucając poduszką o ścianę.

- W takim razie, skoro znienawidziłeś swojego księcia z bajki – tutaj Jong dostał od Taemina kolejną poduszką – proponuję ci spotkanie z żabą.

- Że co? - rudzielec spojrzał na Jonghyuna zdezorientowany.

- Idziesz ze mną na podwójną randkę. Umówiłem się z Key, a on ma wziąć ze sobą Minho. Tego gościa, co cię ostatnio podrywał. – wyszczerzył się Jong.

- Myślałem, że chcesz żeby ci podziękował, czy coś w tym stylu… - Taemin przekrzywił uroczo głowę, wpatrując się w przyjaciela.

- I podziękuje. A ty poznasz innego faceta, może ci się spodoba?

- Ale on ma twarz jak żaba… - jęknął chłopak, nie bardzo mając ochotę kolejny raz spotykać gościa, który był wpatrzony w niego jak w obrazek.
- I abs. – dodał Jonghyun. – I na pewno wie, jak się robi te rzeczy.

- Znowu zaczynasz. – burknął Taemin, zakładając ręce na ramiona.

- Okej.. okej.. Jinki też ma abs?       

- Ja… nie wiem…
-
 Taemin! Przecież widziałeś go prawie nago w łazience!

- N-no tak, ale…

- Boże, jeżeli peszy cię widok nagiego faceta, to będziesz dziewicą chyba do końca życia. - Jonghyun spojrzał na chłopaka z politowaniem.

- Ale ciebie widziałem wiele razy… i jakoś mnie to nie peszy. – próbował się bronić Taemin.

- Sugerujesz, że mam cię rozdziewiczyć? – uśmiechnął się Jong, patrząc, jak twarz rudzielca przybiera odcień pomidora.

- Taemin! Przyjdź na chwilę do kuchni! – usłyszeli z dołu głos Hyo Lin. Chłopak od razu zerwał się z łóżka, w myślach dziękując siostrze, za pretekst do przerwania krępującej go rozmowy. Szybko zbiegł po schodach, widząc jednak, siedzącego obok Hyo Jinkiego, zawahał się przez moment.

- Właśnie rozmawialiśmy z Jinkim na temat ferii zimowych. Chcielibyśmy wyjechać gdzieś niedaleko.

- I… co ma to wspólnego ze mną?

- Jak to co? Jedziesz z nami. I nie próbuj się wykręcać. – dodała dziewczyna. – Chcę, żebyście się lepiej poznali i polubili.

Jinki uśmiechnął się do niego ciepło, a Taemin poczuł, jak miękną mu nogi. Miał spędzić cały tydzień przebywając tak blisko niego?!

- Emm… no… zastanowię się nad tym. – burknął, unikając spojrzenia mężczyzny i, chcąc uniknąć dalszej rozmowy, wrócił do pokoju.

- Coś taki nie w sosie? – Jonghyun przyjrzał mu się badawczo.

- Mam jechać na ferie zimowe razem z Hyo i Jinkim. – odparł rudzielec, otwierając wielką szafę i znikając w niej na chwilę.

- To świetnie! Będziesz miał okazję poderwać księcia, nie cieszysz się?

- Jong, to jest chłopak mojej siostry. Już pomijając to, że jest hetero.

- A może jest bi? – Jong nachylił się nad nim, wygrzebując ze stosu ubrań białe spodnie chłopaka.

- Ale to chłopak Hyo… - jęknął Tae, zdejmując z wieszaka czarny sweter.

- Pomyśl sobie, że tylko go sprawdzisz. Jak da się poderwać, to będzie znaczyło, że nie nadaje się na jej męża. – odparł szatyn, zabierając przyjacielowi sweter, a zamiast tego wręczając mu jeansową koszulę. – Ta będzie lepsza.

- Nie będę go podrywał, Jong…

- Jak tam sobie chcesz. W takim razie dzisiaj masz wyglądać jak bóstwo, by Minho padł z wrażenia. – zarządził, zdejmując z chłopaka t-shirt i sięgając po przygotowaną wcześniej koszulę. Przez chwilę przyglądał się jego klatce piersiowej, muskając ją lekko dłonią.

- Masz niezłe ciało. Szkoda, żeby się marnowało. – powiedział, zapinając guziki koszuli.

Taemin nic nie odpowiedział. Pozwolił, żeby Jonghyun zdjął mu dresy i naciągnął na jego tyłek obcisłe, białe rurki. Nawet nie miał ochoty oponować, że nie jest dzieckiem i sam może się ubrać.

***

- Wyglądasz świetnie. – powtórzył po raz setny Minho, kiedy Key z niezadowoloną miną oglądał swoje ubranie. – Zaraz się przeziębisz, zapnij się.

Blondyn posłusznie zapiął guziki płaszcza, wpatrując się w mieniące się kolorowo fontanny. W tym momencie cieszył się, że wziął ze sobą bruneta. Bez niego chyba by zemdlał z nerwów.

Sam nie wiedział, dlaczego był tak zdenerwowany. Na co dzień był raczej wygadany i pewny siebie, lecz była to swego rodzaju maska, pod którą krył się wrażliwy chłopak. Teraz do głowy przychodziło mu tysiące myśli, których nie mógł pohamować. Przejmował się tym, że Jonghyun może chcieć się tylko nim zabawić,  a jeśli nie, bał się, że palnie jakąś głupotę i chłopak nie będzie się chciał już z nim spotykać.


         - Hej, długo czekaliście? – usłyszał za sobą i zesztywniał. Powoli odwrócił się przodem, napotykając spojrzenie ciemnych oczu Jonghyuna, który uśmiechał się do niego szeroko. – Hej, Picasso.

         - Nie nazywaj mnie tak. – odburknął, tylko dlatego, żeby rozładować nerwy. – Zaraz zamarznę, nie masz zegarka?

- Mogę cię ogrzać. – wyszczerzył się Jong, przytulając zszokowanego Kibuma.

- Odsuń się! – Key odpechnął go.

Taemin zaśmiał się, przysuwając się do przyjaciela i szepcząc mu na ucho:
- Za szybko, Jong.

- A ty nie zmarzłeś? – usłyszał i zobaczył obok siebie uśmiechniętego Minho.

- Nie. Dlaczego?

- Masz rozpięta kurtkę. – odparł Choi, zasuwając wyżej zamek w parce Taemina. Kątem oka chłopak zobaczył, jak Jonghyun podśmiewa się z niego pod nosem z jego naburmuszonej miny.

Ruszyli przed siebie. Na asfalcie odbijały się kolorowe strumienie fontann wypływających z górnej części mostu, tworząc swego rodzaju kolorową mozaikę. Key już po chwili przestał być onieśmielony i głośno sprzeczał się z Jonghyunem o nieistotne błahostki. Taemin bardzo polubił tego chłopaka. Może dlatego, że wiele razy hamował Choi przed dosyć śmiałym zachowaniem i perfidnymi zalotami?

Minho był naprawdę uroczy. Był przystojny, miły i opiekuńczy. Taemin nic do niego nie miał, ale jego końskie podrywy z czasem robiły się coraz bardziej męczące. Zirytowany patrzył spod byka na uradowanych Key i Jonghyuna, którzy mieli z nich niezły ubaw. Sam przyłapał się na tym, że za każdym razem, gdy brunet obejmował go ramieniem (żeby wiatr nie wiał na niego tak bardzo) albo prawił komplementy (Taemin przeklinał pomysł Jonghyuna, aby założył białe spodnie, które były niemal tak opięte, jak legginsy) wyobrażał sobie, że robi to Jinki.

- Idziemy się napić? – Jonghyun wskazał na prowizoryczny, ustawiony przy drodze bar. Na asfalcie stało kilka stolików, a pod namiotem niska ajuhmma sprzedawała szybkie przekąski i soju.

-  Z chęcią. – odparł Taemin.

- Nie bardzo… - mruknął Key, a Minho zaśmiał się pod nosem.

- Dlaczego? – zapytał zdziwiony szatyn.

- Po prostu nie mam ochoty.

- Kibum ma trochę słabą głowę. – zaśmiał się Choi, chwilę potem uciekając przed karcącymi uderzeniami przyjaciela.

- Nie przejmuj się. Mówiłem, że odprowadzę cię do domu. – zapewnił go Jong, po czym skierował się w stronę baru.

Ahjumma podała im soju i paczkę paluszków, by po chwili zniknąć w namiocie. Key niepewnym wzrokiem wpatrywał się w postawiony na stole alkohol. Nie miał ochoty pić, ale nie chciał też wyjść na jakąś cnotkę, która nie rusza napojów dla dorosłych.

- Nie przejmuj się, ja też nie jestem dobry w piciu. – przysiadł się do niego Taemin, uśmiechając się do niego pokrzepiająco.

- Mhmm… - odburknął Key, niezbyt przekonany.

- Jonghyun to spoko chłopak, naprawdę.

- Dlaczego mi to…

- Pasujecie do siebie. – wyszczerzył się Taemin, podnosząc swój kieliszek i wznosząc toast. Kibum niechętnie wypił swój alkohol, w duchu analizując słowa rudzielca.

Po kilku kieliszkach, poczuł, jak kręci mu się w głowie. Przeklął własną nieodporność na alkohol, odmawiając kolejnej porcji. Spojrzał na siedzącego naprzeciwko niego Jonghyuna, który właśnie bardzo żywiołowo rozmawiał o czymś z Minho. Teraz wydawał mu się jeszcze przystojniejszy. Ciemne włosy chłopaka były leciutko przyprószone przez padający śnieg, a usta wygięte w uśmiechu.

Gdy Jong przyłapał go na tym, że mu się przygląda, uśmiechnął się w jego stronę, zostawiając bruneta i siadając obok niego. Chwilę siedzieli w milczeniu. 

Key zagryzł wargę. Na podwójnych randkach zawsze czuł presję, że jedna para powinna dojść do tej samej „bazy” co druga. Siedzący obok niego Taemin właśnie całował się z rozanielonym Minho. Widocznie alkohol sprawił, że końskie zaloty bruneta przestały mu przeszkadzać.

- Może ich zostawimy? – usłyszał i po chwili poczuł palce Jonghyuna zaciskające się na jego dłoni. Wstał chwiejnie, nie oponując, kiedy chłopak przytulił go do swojego boku i rzucił ciche „na razie” do chłopaków przy stoliku.

- Gdzie mieszkasz? – spytał Jonghyun.

- Już chcesz wracać? – Key popatrzył na niego zdziwiony, a kiedy Jong wygiął wargi w uśmiechu, zarumienił się.

- Nie, myślałem, że ty chcesz.

- Nie chcę. – uśmiechnął się Key, nie bardzo przejmując się tym, że nadal idą, trzymając się za ręce. – Wow. – dodał, kiedy przystanęli spoglądając z góry na różnokolorowe strumienie fontann znikające w wodach rzeki Han.

- Pięknie, prawda?

- Chciałbym to namalować. Zawsze chciałem zobaczyć te fontanny, ale nigdy nie udawało mi się przyjść, kiedy były włączone. To głupie, prawda? Mieszkam w Seulu i nie widziałem fontann na Jamsu. – Key zaśmiał się sam do siebie. Po chwili odbił się od murku, na którym się opierał i zachwiał lekko, spoglądając na Jonghyuna. – Ale nie myśl sobie, że możesz mnie poderwać przyprowadzając tutaj. Nie jestem taki łatwy jak myślisz. – blondyn podszedł do chłopaka i stuknął palcem wskazującym w jego klatkę piersiową.
- Obiecuję, że w przyszłości bardziej się postaram. - z ust szatyna nie schodził uśmiech. - Na co miałbyś ochotę?

- Nie wiem. To ty chcesz mnie poderwać. - Key na powrót starał się udawać niedostępnego, ale jego zmysły pod wpływem alkoholu mieszały się coraz bardziej.

- Jeśli będę tak wytrwały jak Minho, też dostanę taką fajną nagrodę? - Jong wskazał głową w kierunku chłopaków całujących się przy stoliku.

- Nie uważasz, że pierwszy pocałunek nie powinien być po pijaku? 

- Ah! Czyli mogę na to liczyć w przyszłości? – Jong wyszczerzył się, obejmując Kibuma i przysuwając bliżej siebie. Pijany chłopak był uroczy.

- Już ci powiedziałem, że nie interesują mnie tacy napakowani faceci jak ty. – odparł Key, zakładając ręce na ramiona, nie oponując jednak, kiedy chłopak odwrócił go do siebie przodem.

- Jesteś uroczy. - powiedział Jonghyun.

- Nie działają na mnie takie teksty. - odparł Kibum, wstrzymując na chwilę oddech, kiedy Jong jeszcze bardziej się do niego przybliżył.

- Mała kłamczucha z ciebie. Uważaj, bo urośnie ci taki długi nos jak u Pinokia. - zaśmiał się szatyn, pstrykając blondyna w nos.

- Pff... - mruknął chłopak, odwracając się lekko, zawstydzony. Niedaleko nich po ulicy pędziły samochody sprawiając, że ulica zdawała się świecić złotym światłem, które rozmazywało się w jego oczach. Sam nie wiedział, czy to dobrze, że jest wstawiony, czy może jutro będzie tego żałował.

Jonghyun obserwował zawstydzonego Kibuma, czując jak wypity wcześniej alkohol i jemu miesza w głowie. Chłopak stał zaledwie kilka centymetrów przed nim i szatyn mógł poczuć delikatne perfumy, którymi był spryskany. Zagryzł wargę i nie bardzo myśląc nad tym, co robi, pogładził blondyna po policzku.

Key zwrócił swój wzrok na twarz chłopaka, czując, jak zaczyna go boleć brzuch. Chciał się odsunąć, ale nogi jakby przyrosły mu do chodnika. Uczucia mieszały się w jego głowie, a odurzenie alkoholem sprawiło, że sam już nie wiedział, czy chce odepchnąć chłopaka, czy wręcz przeciwnie.

Jong przyciągnął go do siebie i musnął swoimi ustami jego słodkie, różowe wargi. Wiedział, że nie powinien, ale nie mógł się powstrzymać, a Key wydawał się nie oponować.

- Co robisz? – blondyn, jakby wyrwany z otępienia, odepchnął go od siebie, przykładając dłoń do wilgotnych ust. Serce waliło mu jak oszalałe i miał wrażenie, że wszystek alkohol całkiem z niego wyparował. – Odprowadź mnie do domu. – mruknął, odwracając się i idąc w stronę przystanka autobusowego.

Jonghyun tyko westchnął pod nosem, przeklinając swoją głupotę i  pobiegł za chwiejącym się Kibumem.