Taemin jęknął cicho, powoli otwierając oczy. Głowa pulsowała mu, a obraz nieznacznie wirował przed oczami. Powoli wygramolił się spod kołdry, palcami masując skronie. Dłonią sięgnął po leżący na szafce nocnej telefon, chcąc sprawdzić która godzina. Skrzywił się, gdy na wyświetlaczu zobaczył małą kopertę a pod nią imię Minho. Nawet nie pamiętał, kiedy wymienili się numerami.
Świetnie
się wczoraj bawiłem, Minnie. Mam nadzieję, że to powtórzymy^^ Minho.
- Cholera. – mruknął,
przeklinając swoją słabą głowę i idiotyczne pomysły Jonghyuna. Jak przez mgłę
przypomniał sobie ciepłe usta Minho całujące jego wargi w przydrożnym barze i
potem – pod domem.
Rzucił telefon z
powrotem na szafkę, nie siląc się na odpisanie na wiadomość i zszedł na dół do
kuchni. Sięgnął po stojącą na kredensie wodę i wypił od razu kilka łyków.
- Kac? – usłyszał. Onew
podszedł do niego, przy okazji nastawiając wodę w czajniku i nasypując kawy do
filiżanki.
Taemin usiadł przy
stole, wpatrując się tępo w ścianę i starając się pozbyć tego drugiego kaca –
moralnego. Nienawidził mówić chłopakom, że słodkie pocałunki, którymi się z
nimi wymieniał, to tylko jednonocna przygoda, a właśnie taka rozmowa czekała go
z Minho. Było mu tym bardziej głupio, bo naprawdę polubił bruneta i nie
chciał, żeby ich „chora” relacja wpłynęła jakoś na rodzące się uczucie między
Key i Jonghyunem.
- Wiem, że za mną nie
przepadasz, ale mógłbyś przynajmniej podziękować. – powiedział Onew, siadając
naprzeciwko niego z kubkiem parującej kawy w ręce.
- Za co? – skrzywił się
Taemin.
- Nie pamiętasz?
- Co miałbym pamiętać?
– spytał rudzielec.
- Jak wnosiłem cię
pijanego na górę, bo nie byłeś w stanie wejść po schodach, a potem trzymałem
włosy, kiedy rzygałeś w kiblu. – odparł Onew.
Taemin poczuł, jak coś
wywraca mu się w żołądku. Nie pamiętał nic z tego, o czym mówił mężczyzna. Miał nadzieję, że nie palnął żadnej głupoty, wystarczyło mu to, że teraz miał
dług wdzięczności u Jinkiego.
- Mówiłem… coś? –
spytał niepewnie, bojąc się odpowiedzi.
- Gadałeś coś o tym, że
mnie nienawidzisz.
Taemin odetchnął z
ulgą. W ostateczności lepsze to, niż gdyby powiedzał Onew, że się w nim
zakochał.
- Dziękuję. – burknął
cicho, nie patrząc na mężczyznę.
- Spoko. Nie wiem,
dlaczego mnie nie lubisz, ale mam nadzieję, że to się zmieni. – uśmiechnął się
do niego Jinki, a on miał ochotę walnąć głową w stół. – Nie powinieneś się
zbierać do szkoły?
- Nie idę dzisiaj do
szkoły.
- Taemin, masz dzisiaj
sprawdzian. Chcesz znowu dostać pałę? – do kuchni weszła Hyo Lin, całując
Jinkiego na przywitanie.
- Właśnie dlatego nie
powinienem iść… - westchnął rudzielec.
- Nie radzisz sobie z
jakiegoś przedmiotu? - spytał Onew.
- To tylko matma… -
zaczął Taemin, lecz dziewczyna przerwała mu:
- Rok temu prawie nie
zdał przez matematykę, a teraz znowu będzie mieć pałę na semestr.
- Mogę ci pomóc. –
zaoferował się Jinki.
- Nie!
- To świetny pomysł! –
ucieszyła się Hyo Lin. – A teraz marsz do szkoły!
- Ale noona… mam kaca.
– jęknął chłopak.
- Pozwól mu zostać. Nie
wygląda zbyt dobrze. – wsparł go Jinki, a Taemin przeklął w myślach. Miał u
niego kolejny dług wdzięczności.
***
- Opowiadaj! – Taemin
przysiadł na łóżku Jonghyuna.
- Daj spokój… -
westchnął szatyn, przeczesując palcami swoje włosy. Był już wieczór, a Kibum
nadal nie odbierał jego telefonów i nie odpisywał na smsy. – Chyba wczoraj
trochę przegiąłem… no ale kurwa! Był taki słodki i stał tak blisko, gapiąc się
na mnie tymi swoimi kocimi oczami!
- Ale co się stało?
- N-no… pocałowałem go.
- I co z tego? –
zdziwił się Taemin.
- To, że Kim
Kibum widocznie nie całuje się na pierwszej randce. – skrzywił się Jonghyun. –
To znaczy… wcześniej powiedział, że nasz pierwszy pocałunek nie powinien być po
pijaku.
- I mimo tego go
pocałowałeś?!
- N-no…
- Jesteś idiotą. – stwierdził Taemin.
- No i on teraz się do
mnie nie odzywa!
- Może pomyślał, że chcesz go tylko przelecieć?
- Ale to nie prawda! - jęknął załamany Jonghyun i opadł na łóżko. Po chwili jednak jego twarz rozjaśniła się w uśmiechu, a on sam podniósł się gwałtownie, patrząc na przyjaciela. - Wiem! Spotkasz się z Minho, pójdziecie do Kibuma i wszystko mu wyjaśnisz!
- O nie, nie, nie, nie, nie! – zaprzeczył od razu Taemin.
- Wydawało mi się, że
dobrze się bawicie. CAŁOWALIŚCIE SIĘ. – wytknął mu Jonghyun, pokazując język.
- Byłem pijany. Tak
jakoś wyszło.
- Nie rozumiem cię,
Minnie. Całujesz się z kim popadnie a z seksem czekasz do ślubu.
- Jong… to nie jest
śmieszne. – skrzywił się Taemin.
- Proszę! Zrób
to dla mnie! Proszę, proszę, proszę, proszę! – Jonghyun klęknął przed nim i
złożył dłonie jak do modlitwy. – Odwdzięczę ci się, zobaczysz. – dodał,
uśmiechając się psotnie.
- Nie.
- No Taemiiiiiiiiiiiiiiiiiiin!
- Nie ma mowy,
Jonghyun-ah.
- Bo napiszę do Choi, że się w nim zakochałeś, tylko boisz się do tego przyznać.
- Nie zrobisz tego.
- Zrobię. – jakby na
potwierdzenie swoich słów, Jonghyun sięgnął po telefon.
- Nie! – rudzielec rzucił
się na przyjaciela, wyrywając mu komórkę z rąk.
- Ho ho, Minnie.
Myślałem, że z tym odwdzięczaniem się to poczekamy. – zaśmiał się chłopak, kiedy
Taemin, próbując zabrać mu komórkę, usiadł na jego biodrach.
- Jesteś zboczony. –
burknął rudzielec, sadzając się wygodniej na jego biodrach i odkładając telefon na bezpieczną odległość. – Zrobię to dla ciebie, ale masz u mnie
taaaaaki dług. – chłopak rozłożył ramiona na boki, aby pokazać wielkość długu
przyjaciela.
- Świetnie, Minnie, a
teraz zejdź ze mnie, bo siedzisz mi na kroczu. No chyba, że chcesz, żebym cię
nauczył tego i owego.
- Nie! – pisnął Taemin,
schodząc z przyjaciela i siadając z powrotem na łóżku. – Nienawidzę swojego
życia… - mruknął, łapiąc się za głowę.
***
Uśmiechnął się
wymuszenie, kiedy na horyzoncie pojawił się Choi, unosząc brwi w geście
zdziwienia, kiedy w jego rękach dojrzał małe pudełeczko.
- Hej. – przywitał się
z nim brunet, chcąc pocałować go w usta. W ostatniej chwili Taemin odwrócił się
bokiem, a wargi Choi spoczęły na jego policzku.
- Hej, co to?
- Oh, to dla ciebie. –
uśmiechnął się chłopak, podając mu bombonierkę. Taemin zmieszał się. Było mu
głupio, że przyjmuje prezenty od chłopaka, przed którym udaje uczucia.
- Właściwie to…
chciałem się z tobą spotkać, bo chciałbym… - plątał się niższy. – Jonghyun
chciał przekazać wiadomość Kibumowi, no i pomyślałem, że może pójdziemy do niego
razem… - dodał.
- Okej, nie ma sprawy.
– Minho widocznie to nie przeszkadzało, bo objął Taemina ramieniem i ruszył w
sobie tylko znanym kierunku. – Później możemy się wybrać do centrum na kolację,
znam dobrą knajpę.
- Emm… no… zobaczymy.
- Dobrze się czułeś
dzisiaj rano? Dużo wczoraj wypiliśmy.
- Nie za bardzo… -
odparł Taemin.
- Dzisiaj nie będziemy
nic pili. Jesteś słodki, jak jesteś pijany, ale wolę cię trzeźwego. – uśmiechnął
się brunet, a rudzielec miał ochotę uciec gdzieś daleko, byle tylko nie musieć
udawać, że podobają mu się ciągłe komplementy chłopaka.
Okazało się, że Key mieszka całkiem niedaleko. Chłopak otworzył im drzwi, ze zdziwieniem witając Taemina i
wpuścił ich do środka. Miał niejasne przeczucie, że nie przyszli do niego po
to, aby oznajmić mu, że są razem.
- Usiądźcie, a ja
zrobię coś do picia. – powiedział, znikając w kuchni.
- Pomogę ci! –
zaoferował się od razu Taemin, biegnąc za chłopakiem. Oparł się o stół,
obserwując, jak tamten nastawia wodę na herbatę. – Jak tam wczorajsza randka z Jonghyunem?
- Dobrze. - odparł krótko Kibum.
- Tylko dobrze? - drążył temat rudzielec.
Key odwrócił się w stronę Taemina, zakładając ręce na ramiona i przyglądając mu się uważnie.
- Dlaczego pytasz?
- Ehm... bo...
- Było zajebiście. - przerwał mu Key. - Zawsze, kiedy go widzę jest fajnie. Ale wczoraj trochę przesadził.
- To dlatego nie odpisujesz na jego smsy? Jong był pijany, a to, że cię pocałował, to chyba nie tragedia. Może trochę głupio wyszło, bo wcześniej mówiłeś mu, że tego nie chcesz, ale wiesz, co ludzie robią po alkoholu...
- Opowiadał ci o tym,
co robiliśmy?!
- Nie! – zaprzeczył od
razu Taemin, przeklinając w duchu swoją bezmyślność. – To znaczy… tylko
trochę, ale to dlatego, że mu się podobasz! Gada o tobie godzinami!
Key spuścił głowę, nie
chcąc, by rudzielec zobaczył cień uśmiechu, który pojawił się na jego ustach.
Jonghyun przysłał Taemina, by go udobruchać tylko dlatego, że nie odpisywał mu
na smsy?
- Nie powinieneś być na
niego zły. Nie chciał cię do niczego zmuszać. – uśmiechnął się Taemin.
- Przysłał cię tutaj
specjalnie, żebyś ze mną porozmawiał?
- No…
Key uśmiechnął się,
podchodząc do chłopaka i czochrając go po włosach.
- Dziękuję. – odparł. –
Ale ja wcale nie jestem na niego zły.
- To dlaczego…
- Po prostu nie chcę,
żeby to wszystko działo się tak szybko. Mam wrażenie, że kiedy dostanie to,
czego chce, po prostu mnie zostawi.
- On nie jest taki. –
zapewnił Taemin, szczerząc się od ucha do ucha. – Tak bardzo do siebie
pasujecie! Musisz do niego zadzwonić! – krzyknął, niemal skacząc po kuchni z
podekscytowania.
Key uśmiechnął się na
widok rozradowanego Taemina – chłopak był uroczy i mimo, że krótko się znali, już go polubił.
- Okej, okej, zrobię
to, ale jeszcze nie teraz. – uśmiechnął się pod nosem.
- Czemu nie? –
rudzielec spojrzał na niego zdziwiony.
- Niech sobie trochę
pocierpi.
- Ale… nie rozumiem…
- Minnie, nigdy nie
byłeś w związku? To gra, nie można od razu odsłonić wszystkich kart. – Key
przysiadł na stołku, obracając w dłoniach komórkę, która od jakiegoś czasu
milczała. Widocznie Jonghyun czekał na skutki rozmowy Taemina, mając nadzieję,
że po tej Key sam do niego zadzwoni.
- Uhm…byłem, raz. - odparł, speszony.
- Tylko raz? Faceci chyba naprawdę są ślepi... A co z Minho? Nie wydajesz się dzisiaj skakać ze szczęścia na jego widok.
- Ugh... to skomplikowane.
- Jak nic do niego nie czujesz, nie dawaj mu nadziei. Choi szybko się angażuje, a ty bardzo mu się spodobałeś.
- Wiem... - westchnął Taemin.
***
- Naprawdę cieszę się,
że cię poznałem. – powiedział Minho, przytulając go do swojego boku, a Taemin
skrzywił się. W głowie ciągle słyszał słowa Key, który mówił, że nie powinien dawać chłopakowi nadziei, ale gdy tylko chciał powiedzieć brunetowi, że nic z tego nie wyjdzie, ten zasypywał go kolejnym komplementem.
Rozejrzał się gorączkowo, szukając pomocy w otaczającej ich
przestrzeni. Miał wrażenie, że niedługo nie wytrzyma i wykrzyczy chłopakowi, że
wcale nie chce z nim nigdzie iść.
Uśmiechnął się, widząc
Onew stojącego przy ulicznym straganie z jedzeniem.
- Oh! Zapomniałem, że
miałem mieć dzisiaj korepetycję z matmy! – krzyknął nie wiele się namyślając i idąc szybkim krokiem w
stronę mężczyzny.
Gdy Jinki zauważył Taemina, uśmiechnął się, chcąc coś powiedzieć,
lecz chłopak przerwał mu:
- Hyung! Zapomiałem o naszych korepetycjach! Jak
dobrze, że się spotkaliśmy! – powiedział, gestykulując żywo i patrząc
porozumiewawczo na zdezorientowanego Onew.
Jinki spojrzał na
rudzielca, który patrzył się na niego niemal błagalnie, po czym przeniósł swój
wzrok na stojącego obok nich wysokiego bruneta, który wydawał się zdziwiony i
zasmucony. Zakrył usta dłonią, próbując się nie roześmiać i zwrócił się do
Taemina:
- Już myślałem, że będę
musiał do ciebie wydzwaniać. Dokończysz randkę później.
- Ale hyung! –
zaprotestował Taemin, chcąc stworzyć pozory, że jednak nie ucieka przed Minho,
który wpatrywał się w niego z żalem.
- Do domu! – Onew
złapał rudzielca pod rękę i pociągnął za sobą. Taemin zdążył tylko rzucić w
stronę Minho:
Przepraszam, hyung! –
po czym odetchnął z ulgą, dając się prowadzić Jinkiemu w nie znanym mu
kierunku.
- Myślałem, że nie
szuka się pomocy u wrogów. – uśmiechnął się mężczyzna, przypatrując mu się
uważnie.
- Wrogów? – spytał
zdziwiony Taemin. Zaraz jednak przypomniał sobie, że miał udawać zniechęconego
do Onew. Przybrał naburmuszoną minę i dodał: - Nie miałem innego wyjścia.
- Jasne. Teraz masz u
mnie kolejny dług wdzięczności. Co powiesz na lody?
- Lody?
- Chciałbym cię trochę
poznać. Może wtedy zmienisz o mnie zdanie. A jutro wytłumaczę ci matmę, jak tak
bardzo tego pragniesz. – zaśmiał się, widząc jak Taemin ze złością zaciska
dłonie w pięści.
- Poradzę sobie sam. –
odparł Taemin, lecz widząc stalowe spojrzenie mężczyzny, dodał cicho: - Okej,
okej…
- Co to był za chłopak?
– spytał Onew, kiedy siedzieli już przy stoliku w ustronnej części restauracji, a
kelnerka postawiła przed nimi dwa pucharki lodów.
- Minho.
- Wydawał się
zawiedziony, kiedy odchodziliśmy. Nie powinieneś tak robić, ta cała sytuacja
wcale nie wyglądała naturalnie. Nigdy nie byłeś w związku? Minho to też człowiek i ma uczucia. Spotykacie się?
- Nie twoja sprawa. –
burknął, zatapiając usta w chłodnym przysmaku, zdenerwowany, że mężczyzna
zwrócił mu uwagę. Kolejna osoba w ciągu jednego dnia, kwestionowała jego
doświadczenie w sprawach uczuciowych. Przecież to nie jego wina, że nigdy nie
trafił na właściwego faceta!
- Okej, nie będę cię
zmuszał, żebyś mi się zwierzał.– odparł Jinki, lecz wydawał się posmutnieć. - Wiesz,
jak poznałem Hyo Lin? – zapytał, a Taemin skrzywił się. Wcale nie chciał o tym
słuchać.
- Nie.
- Była bardzo podobna do ciebie...
