Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hentai. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hentai. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 listopada 2013

Kochanek mojej matki (JongKey)


Nie będę się tłumaczyć, bo sprawa jest prosta. Weny nie ma. Uciekła gdzieś daleko i teraz się ze mnie śmieje. Miałam dobre intencje na oneshota, ale wyszła miniatura. Mam nadzieję, że chociaż to umili Wam jakoś czekanie na mój powrót w bliżej nieokreślonej przyszłości.
---------------------------------------------------




Tytuł: Kochanek mojej matki
Pairing: JongKey
Gatunek: AU, smut, elementy heteroseksualne
Rating: +18


To nie był dobry dzień. Kiedy kolejny raz ścierałem obraz powstały na pomiętej już kartce, po prostu zrezygnowałem i rzuciłem ołówkiem gdzieś w kąt. Za nim poleciała gumka i rysunek, pomięty przez moje drobne, niecierpliwe dłonie. Przez chwilę patrzyłem się pusto w kilka przedmiotów leżących na zakurzonej podłodze, po czym wstałem i poszedłem do kuchni.

Nalałem sobie zimnej kawy. Usiadłem przy stole, niechętnie spoglądając na zegar, który wskazywał dwudziestą drugą. Nadal jej nie było, a ja jakoś nie mogłem się skupić, wiedząc, co ona robi. Podobno byłem taki sam. Podobno powtarzamy zachowania naszych rodziców.

Drzwi stuknęły głośno i po chwili usłyszałem śmiech. Szuranie butów o posadzkę i ciche odgłosy pocałunków.

- Kibum kochanie, możesz pójść do swojego pokoju? – w kuchni pojawiła się kobieta po trzydziestce, trzymając pod rękę młodego chłopaka.

- Jasne mamo, jak zawsze. – mruknąłem, nie zaszczycając ich spojrzeniem i chcąc po prostu stąd wyjść. Zawsze mogę narysować mamę pieprzoną przez jakiegoś młokosa, zaśmiałem się w duchu. W takich chwilach zawsze włączał mi się czarny humor.

- Jestem Jonghyun. – przede mną pojawiła się silna, męska dłoń.

Niechętnie uniosłem wzrok, napotykając spojrzeniem młodego, może dwudziestoparoletniego chłopaka. Mógł być niewiele starszy ode mnie, lecz mojej mamie widocznie to nie przeszkadzało. Dziwiłem się, że jeszcze nie zechciała przespać się z własnym synem, w końcu lubiła eksperymentować.

- Kibum. – odparłem, a on uścisnął moją dłoń. Jego uścisk był silny i ciepły, a oczy, w które spojrzałem po chwili, lśniły dziwnym blaskiem.

Gdy zamykałem drzwi swojego pokoju, wciąż czułem jego dłoń. Zdawała się palić żywym ogniem, dlatego wziąłem ołówek i zacząłem rysować. Byłem wściekły, że wyprowadził mnie z równowagi, że pieprzy za ścianą moją matkę, a ona jęczy do ucha jakiemuś małolatowi. Znów podarłem powstający na papierze rysunek: dwóch nagich mężczyzn w ferworze pożądania.

Jonghyun bywał u nas prawie codziennie. Denerwował mnie jego irytujący uśmieszek i brudne bokserki w koszu do prania. Gdy pił kawę, zostawiał nieumyty kubek, a mama pożyczała mu moje ubrania. Był nieproszonym gościem, którego nienawidziłem i jednocześnie pragnąłem poznać bliżej.

Kiedy któregoś dnia zastałem ich pieprzących się w kuchni, moje nogi nie były w stanie się ruszyć, a usta samoistnie się rozchyliły i zaschły. Zwilżyłem wargi językiem, obserwując, jak szybko wchodzi w jej dziurkę, mokry od potu, brutalny i dyszący. Ręką pieścił jej pierśi, długimi palcami ściskając różowe sutki. 

Odruchowo złapałem za swoją dłoń, znów czując to nieznośne gorąco. Była cała mokra od potu, a ja podniecony. Przeklnąłem cicho, a on spojrzał w moją stronę. Spaliłem się ze wstydu i przysiągłem sobie, że przeprowadzę się do Taemina.

Wstałem o piątej. Na dworze było jeszcze ciemno, a w kuchni cholernie zimno. Zrobiłem sobie kawę i wyjrzałem przez okno, które było całe białe od śniegu.

- Przeziębisz się. – Jonghyun wszedł do pomieszczenia i usiadł przy stole, bez pardonu biorąc mój kubek do ręki i upijając łyk. – Fuj! Jak można pić gorzką kawę?

- Tak samo jak pieprzyć podstarzałe rozwódki. – palnąłem, zanim zdążyłem się zastanowić.

- Jesteś zazdrosny? – spytał tak po prostu, gapiąc się na mnie.

Prychnąłem, podchodząc do czajnika i ponownie nastawiając wodę.

- Jeszcze zostało. – zdziwił się chłopak, ruchem głowy pokazując na kubek.

- Nie będę po tobie pił. Kto wie jakie masz syfy, dymając pół Seulu.

- To prawie jak pocałunek. Nie chciałbyś spróbować? – drażnił mnie, a ja czułem, że tracę kontrolę. A może jeszcze śniłem? Dłoń znów zaczęła palić, a ja miałem ochotę na papierosa.

- Prawie robi wielką różnicę. – powiedziałem, odwracając się w jego stronę. Prowokowałem go, tak. Ale nie miałem już nic do stracenia.

On tylko zaśmiał się pod nosem, nie ruszając się z miejsca. Nie umiałem pozbyć się zawodu malującego się na mojej twarzy, a on chyba to widział. Wychodząc z kuchni, dał mi buziaka w policzek. Po chwili słyszałem jak budzi moją matkę, a łóżko ponownie skrzypi.

Omotał nas oboje dookoła palca i zanim się obejrzałem, sam niemal błagałem o jego dotyk. Wiedziałem, że robi to specjalnie. Nie musiał chodzić po mieszkaniu w samych bokserkach, ani głośno jęczeć, gdy w pokoju obok rysowałem pracę na zaliczenie, ale robił to, bo wiedział, że jestem słaby.

To było obrzydliwe, kiedy brałem do ust fiuta, którym wcześniej dymał moją matkę, lecz nie umiałem się powstrzymać. Nie pamiętałem nawet, jak to się stało, że teraz klęczałem, a on bezwstydnie pieprzył moje usta. Nie był delikatny, lecz wiedziałem, że taki nie będzie. Moja klatka piersiowa była cała w malinkach, a gardło zdarte od krzyków. Wziął mnie szybko i brutalnie na tym samym stole, co moją matkę, a ja umiałem myśleć tylko o jego gorącej, grubej pale w moim wnętrzu, podczas gdy ona brała prysznic.

Biodra miałem poobijane od ostrych kantów stołu, a wargi napuchnięte od pocałunków. Woda w łazience ucichła, a z pomieszczenia dobiegł perlisty śmiech mojej matki.

- Kochanie, miałeś nie oglądać pornosów! – sztuczność wylewała się z jej głosu jak sperma z mojego tyłka, gdy wyszedł ze mnie i, jak gdyby nigdy nic, napił się kawy z mojego kubka.

- Masz rację Kibum, prawie robi wielką różnicę. – powiedział.


poniedziałek, 8 października 2012

Złudzenie (hentai/Jonghyun)


Odnalazłam starego oneshota, którego pisałam dla koleżanki. Pierwotnie męski bohater był inny, ale opo jest na tyle uniwersalne, że na potrzeby bloga odrobinkę je przekształciłam.
Od razu mówię, że jest dosyć... dziwne. Ale cóż, czasem lubię pisać takie rzeczy ^^

--------------------------------------------------------------------------
nadmiar pomysłów na fabułę i brak pomysłów jak ją opisać -,-
--------------------------------------------------------------------------


Tytuł: Złudzenie
Pairing: Jonghyun +
Gatunek: AU,hentai, smut
Rating: +18


      Komputer był zakurzony. W pokoju było duszno. W kącie stał stary wiatrak, chłodne powietrze owiewało jej spocone ciało. Na ścianie kolorowe światła. Z głośników leciała muzyka. Ekran komputera lśnił kolorowymi światłami, a pośród nich on. Brązowa grzywka zawadiacko opadająca na oczy i chłopięcy uśmiech. Podparła sie na łokciach
i uśmiechnęła. On też się uśmiechnął. Jej Jong. Zamknęła oczy. W pokoju było duszno.
W kącie stał stary wiatrak, chłodne powietrze owiewało jej spocone ciało niczym morska bryza.

          Słońce nieprzyjemnie paliło jej skórę. Przymknęła oczy czując, jak morska bryza usiłuje schłodzić jej ciało. Skrzywiła się, gdy zamiast orzeźwienia poczuła piekący ból.
- Może pomóc? - ciemnowłosy chłopak pomachał jej przed oczami balsamem nawilżającym. Gdy się uśmiechnął, jego skośne oczy zalśniły szelmowskim blaskiem. Nie czekając na jej odpowiedź, wylał odrobinę płynu na dłonie i zaczął rozsmarowywać kosmetyk na jej plecach. Zamknęła oczy. Krople wody leniwie spływały po jego umięśnionej klatce piersiowej. Śledziła ich drogę, aż nie zniknęły pod wilgotnym materiałem bokserek.


        Z biurka spływała woda. Obok stała szklanka. Chłodne krople moczyły jej brzuch. Nie zauważyła ich obecności. On uśmiechał się do niej. Wyciągał do niej swoje dłonie.

        Długie palce delikatnie dotknęły jej skóry. Chłód kosmetyku rozlał się po jej plecach. Jego dłonie były wolne i leniwe, były silne i stanowcze, gorące. Chłopak nachylił się ku niej składając na jej łopatkach kilka mokrych pocałunków.  Zadrżała, gdy jego wargi odnalazły drogę do jej szyi nadgryzając ją lekko. Jego język kreślił wilgotne ścieżki na jej skórze, chłodny wiatr muskał te miejsca sprawiając jej jeszcze większą przyjemność. Odwrócił ją wolno. Jego włosy były wilgotne, słone krople wody bezwstydnie torowały sobie drogę po jego opalonym ciele. Zapragnęła być taką kroplą. Bezwstydną, ciekawską. Chłodną kroplą na jego rozgrzanym ciele. Podążył za jej wzrokiem. Popchnął ją lekko na ręcznik. Poczuła ból, kiedy oparzona skóra zetknęła się
z szorstkim materiałem.


       Krzesło wywróciło się. Ona leżała na ziemi. Jej koszulka była podwinięta, a skóra zaczerwieniona od upadku. Ale ona wciąż patrzyła. Jego twarz uśmiechała się do niej
z ekranu komputera. Pośrodku biurka kałuża wody. Zwilżyła usta.

        Jonghyun leniwie przejechał językiem po jej wargach zamykając je w swoich objęciach. Były ciepłe i wilgotne. Były miękkie i subtelne, nachalne. Odchyliła głowę do tyłu pozwalając, by przejął inicjatywę. Jego dłonie błądziły po jej ciele. Dreszcze. Małe kropelki potu. Rozkosz. Zacisnęła uda. Odwróciła wzrok. Chciała być kroplą. Bezwstydną, ciekawską. Chłodną kroplą na jego rozgrzanym ciele. Była nieśmiała
i zawstydzona. Była gorącym potem na jego rozgrzanym ciele. Była w nim albo on był
w niej. Już sama nie wiedziała.


       Kałuża na biurku zmniejszyła się. Spojrzała w dół. Jeansowe spodenki były mokre. Wiatrak zaskrzypiał cicho i wyłączył się. W pokoju było duszno. Za drzwiami cicho oddychał pies. Z głośników leciała muzyka. Rytmiczna, silna. Miała wrażenie, że jej ciało stało się tą muzyką i wibruje razem z nią. Spojrzała w górę. On wciąż tam był.

       Jego długie palce. Jej majtki przypruszone piaskiem. Piasek na jej udach. Była mokra. Złapała go za włosy i przyciągnęła do siebie. Brązowa grzywka łaskotała jej twarz. Pachniał morzem i plażą. Objęła jego umięśnione plecy zaciskając na nich kurczowo dłonie. Był w niej, a ona była w nim. Jego brązowe oczy były zaszklone. Widziała w nich odbicie swojej wykrzywionej w rozkoszy twarzy.

       Woda spływała po jej udach. Pies zaszczekał.

       Krzyknął, a jego nasienie rozlało się w niej. Jego pełne usta uśmiechnęły się. Słońce świeciło jasno nadając jego włosom złotych przebłysków. Pocałował ją lekko mówiąc kilka słów.
   
        Teledysk wyłączył się. Jonghyun uśmiechał się lekko na ekranie komputera udzielajac wywiadu. Chciała go dotknąć, był przecież tak blisko, lecz jej dłoń uwięziona była pod wilgotnym materiałem jej spodenek. Była mokra.

        Słońce zaszło. Niebo zrobiło się czarne. On zniknął pośród ciemności zabierając ze sobą rozkosz, zabierając ból. Zabierając ciepło.

        Laptop się rozładował.

poniedziałek, 17 września 2012

Wolny (hentai/Taemin)


takie małe coś, już dawno napisane, ale zachciało mi się coś wstawić ^^
Następny rozdział Replay pewnie będę pisała jutro jak najdzie mnie wena po japońskim (ahh te bliskie spotkania z azjatycką kulturą ^^), mam jeszcze do połowy napisany oneshot 2Min, jakoś mnie ostatnio naszło na ten pairing *_* Oneshot jest w dosyć innych klimatach niż pisałam, także wyczekiwać! ^^
--------------------------------------------
Kasumi
* Tae jest moim biasem <3 Jedynym i ubóstwianym odkąd zaczęłam słuchać k-popu. Nie mogłabym go nie lubić ;d;d Uzależniłam się od tego wszystkiego dzięki niemu - gdyby nie jego taniec, pewnie nigdy nie zwróciłabym uwagi na piosenki SHINee, które było moim pierwszym
k-popowym zespołem ; )
Po prostu znudziło mi się już trochę kreowanie go na takiego małego, bezbronnego dzieciaka, więc
w Replay odkrywa swoją złą naturę haha <diabelski śmiech> xD
* Co do Key, nie wiem czemu jest u Ciebie ostatni, ja go uwielbiam xD Nie jest tu taki divovaty, ale cóż... taką mam koncepcję ^^
* Onew Condition... w ogóle muszę się przyznać, że ciężko mi się pisze coś z Onew w tym opowiadaniu -,-
* Taeminowi ulegają wszyscy ^^
Nie uraziłaś mojej twórczości, takie kometarze bardzo pomagają i inspirują ^^

-------------------------------------------------


Tytuł: Wolny
Pairing: Taemin +
Gatunek: AU, hentai, angst
Rating: +12


         Lekki wiatr muskał jej policzki. Noc okryła ją ciemnością jak płaszczem, ukrywając wilgotne ślady łez. Skuliła się w sobie. Beton był zimny i chropowaty. Jednak to nie było ważne. Ważna była wolność, której mogła dosięgnąć tylko w tym miejscu.
- Myślałem, że tylko ja tu przychodzę. - usłyszała.
Odwróciła się gwałtownie, gotowa w każdej chwili poderwać się do ucieczki.
Brązowe oczy zalśniły w mroku. Ktoś usiadł obok niej ciepłym oddechem znacząc swoją obecność.
- Kiedy tu siadam, czuję, jakby czas się zatrzymał. Jakby nigdy nic się nie zdarzyło, jakbym nadal był... - tu głos mu się załamał.
- Zdrowy. - szepnęła czując jak to słowo spala ją od środka.
Spojrzał na nią. W jego ciemnych oczach nie widziała smutku. To raczej zrezygnowanie. Czy ona też tak będzie wyglądać..?
- Mogę cię przytulić? - zapytał. Nagły podmuch wiatru sprawił, że zadrżała. Słowa chłopaka zabrzmiały w jej głowie. Przytaknęła lekko czując jak jego chude ramiona oplatają się wokół jej talii, a jego ciepły oddech muska jej policzki. Objęła go, czując wypukłość żeber pod bladą skórą.
Nagle puścił ją. Zmieszany odsunął się uśmiechając się przepraszająco. Zabłysły światła. Ktoś krzyczał. Ciemne sylwetki przesłoniły księżyc zagłuszając ciszę ciężkim stukotem obcasów.
- Taemin! Co tu robisz? Nie wolno ci wychodzić! - nieprzyjemny kobiecy głos przeszył powietrze. Silne ramiona uniosły chłopaka. Blask jego oczy zgasł jak świeca na wietrze. Lśniące krople spłynęły po jego policzku muskając spierzchnięte wargi.
Odwróciła się. Chciała znów czuć się wolna, znów zapomnieć o...
Ale nie umiała.
    Gdy nad ranem drżąca wracała do pokoju białym korytarzem, pielęgniarki w białych strojach prowadziły łóżko. Brązowe włosy odcinały się na tle wszechobecnej bieli, lecz skóra zdawała się być równie biała, jak ściany. Oczy nie lśniły. Mleczne powieki były zamknięte.
- Nie żyje. - usłyszała.
Już nigdy nie zalśnią...
- Jesteś wolny. - powiedziała cicho i uśmiechnęła się.

piątek, 6 lipca 2012

Zakazany owoc (hentai/Jonghyun)


ostatni oneshot ; ) zaczynam opowiadanie ^^
------------------------------------------------------

         
Tyt: Zakazany owoc
Pairing: Jonghyun +

Gatunek: AU, hentai, smut
Rating: +18


           To było zakazane uczucie. Mijałam go codziennie. Rozsiewał swój zapach wokół mnie, działał jak afrodyzjak. Był narkotykiem. Mimo, że miałam go codziennie, wciąż pragnęłam więcej. Pragnęłam poczuć, a nie tylko widzieć.

Pokochałam brata.

          Była noc. Ciemność otaczała mnie ze wszystkich stron, a pośród ciemności był on. Gdy zamykałam oczy, lśnił wyraźnie, a za ścianą słyszałam jego oddech. Serce zaczęło bić szybciej. Tęsknota. Ona zawsze powracała nocą.
 
          Drzwi delikatnie skrzypnęły. W pokoju było duszno, on siedział pod ścianą, a jego ręka ruszała się miarowo. Miał przymknięte powieki, a na ustach lekki uśmiech.
- Jonghyun?
Spojrzał na mnie. Wzrok miał zamglony. Masturbował się. Kiedy wypowiedziałam jego imię, nasienie pobrudziło pościel.

 
          Cień na ścianie zwiększył się. Łóżko lekko skrzypnęło, gdy powoli się z niego zsunął. Ciche kroki. Jego brązowe oczy patrzyły na mnie, wargi lekko wykrzywiał w uśmiechu. Dłonie zagłębiły się w moje włosy i musnęły kark. Nachylił się i pocałował moją szyję. Zadrżałam. 

 
          Jego usta były gorące i nachalne. Powietrze było gęste, albo to jego oddech wokół mojej twarzy. Jego usta były wszędzie. Muskały kark, przygryzały lekko szyję, pieściły moje piersi. Zarzuciłam mu ręce na ramiona i przyciągnęłam do siebie. Moje serce biło szybko, bardzo szybko. Obijało się o jego umięśnioną klatkę piersiową.

 
          Chciałam powiedzieć: kocham, lecz z moich ust wydobywały się wyłącznie ciche jęknięcia. Na skórze perlił się pot niczym łzy szczęścia. Jego dłonie były wszędzie. Muskały talię, szczypały sutki, pieściły wrażliwą skórę. Moje ręce drżały, gdy zdejmowałam jego spodnie. Drżały, gdy nieśmiało ujęłam jego męskość i zacisnęłam na niej palce. Pulsowała.

 
          Poczułam. Poczułam swojego brata w sobie, jego lepkie nasienie oklejało mi uda,
a język zaznaczył mokre ścieżki na mojej skórze. Zobaczyłam. W jego oczach zobaczyłam pożądanie i miłość. Chciałam powiedzieć: kocham, a on zrozumiał mnie bez słów. On kochał mnie swoim ciałem.


          Pragnęłam poczuć, a nie tylko widzieć. Poczułam i zobaczyłam. Na moich ustach, spuchniętych od pocałunków i zaczerwienionych od pieszczot wykwitł uśmiech. Pokochałam brata. Kochałam Jonghyuna.
 

          A Jonghyun kochał mnie.

piątek, 29 czerwca 2012

Życzenie (hentai/Onew) / Wata cukrowa (OnTae)


Takie tam, że niby marzenia się spełniają...

Duża porcja słodyczy, bo marzenia spełniają się tylko w bajkach -,-     
 

-----------------------------------------------------------


Tytuł: Życzenie
Pairing: Onew +
Gatunek: fluff
Rating: bez ograniczeń


          Skórzana sofa była chłodna. Na drewnianym stole stało różowe pudełko umazane bitą śmietaną. Pudełko było otwarte. Obok leżała łyżeczka.
- Wszystkiego najlepszego, Yeonrin. - drobna dłoń ujęła łyżeczkę zagłębiając ją w torcie. - Mmm... nawet dobry. - uśmiechnęła się smutno wpatrując się w telewizor. " Shinee - wielki comeback " głosił napis na dole ekranu. Wzięła pilot i wyłączyła urządzenie.
W sercu natychmiast pojawiła się ulga. Podkuliła nogi i zjadła kolejny kawałek. Tort był słodki.Dokładnie taki, jak powinien być. Ciasto stanęło jednak w gardle. Znowu to uczucie. Jakby coś kuło ją w sercu. Jej oddech stawał się przyśpieszony, a zęby nerwowo zagryzały wargę. Gdy zamykała oczy, widziała wtedy twarz. Pełne usta uśmiechały się do niej, a ona śmiała się razem z nimi. Potem uczucie mijało pozostawiając tylko nieznośną pustkę.

- Ah! Zapomniałam świeczek! - dziewczyna podniosła się z sofy znikając w kuchni. Przez chwilę szukała czegoś w szafkach, by po chwili z uśmiechem ustawić na torcie osiemnaście kolorowych świeczek. Świeczki zapalały się nieśmiało, jedna po drugiej stwarzając w pokoju przyjemną atmosferę.
- A teraz Yeonrin, pomyśl życzenie.
Zamknęła oczy. Oh! Znowu to uczucie! Znów ta twarz uśmiechająca się do niej uroczo
i ból w okolicach serca. Zdmuchnęła osiemnaście płomyczków i opadła na łóżko. Wyciągnęła rękę po łyżeczkę, lecz wzdrygnęła się na samą myśl o kolejnym kawałku tortu. Białe powieki zamrugały kilka razy wypuszczając spod czarnych rzęs kilka przezroczystych kropel.

- Wszystkiego najlepszego, Yeonrin!!! - drzwi trzasnęły o ścianę. Do środka wpadł zdyszany chłopak. Gdy ją zauważył uśmiechnął się od ucha do ucha i zaczął biec w jej kierunku. - Kupiłem ci too...ort! - rozległo się ciche plaśnięcie, kiedy ciasto wylądowało na podłodze. Onew podszedł do niego na kolanach i zaczął uważnie przyglądać się zgniecionemu pudełku. - Ojej, chyba trochę się... zepsuł. - uśmiechnął się przepraszająco.
W pokoju rozległ się perlisty śmiech. Najpierw cichy, potem coraz głośniejszy i bardziej radosny. Dziewczyna śmiała się zakrywając usta drobną dłonią, jej policzki zaróżowiły się.
Usta chłopaka wygięły się pod dziwnym kątem. Wstał z podłogi i z żalem spojrzał na to, co zostało z jego urodzinowego prezentu.
- Ehh... skoro tort się zepsuł, to co teraz dam Ci w prezencie? - spojrzał na nią smutno. - A! Już wiem! Zamknij oczy. - polecił jej i podszedł bliżej brunetki. Przez chwilę po prostu uśmiechał się pod nosem. Jego oczy zamieniły się w wąskie szparki, a ręce lekko objęły dziewczynę.
Oh! Znów to uczucie! Znów ta twarz uśmiechająca się do niej uroczo i...i... ale bólu już nie było. Dziwne... Oh! Jego usta dotknęły jej ust składając na nich niezdarny pocałunek.
- To zamiast tortu. - Onew uśmiechnął się do niej.
Co to za uczucie...? Przyjemne ciepło rozlało się po jej ciele. Przejechała językiem po swoich wargach. Pocałunek był słodki. Jak tort. Ale tort był za słodki. Pocałunek był
w sam raz. Mogła go smakować bez przerwy i nigdy nie będzie sa słodki.

- Wszystkiego najlepszego, Yeonrin. - ciepły, przyjemny głos. Ale ona już miała wszystko!
Życzenie się spełniło.




Tyt: Wata cukrowa
Pairing: OnTae

Gatunek: fluff
Rating: bez ograniczeń
          - Wata cukrowa!!! - delikatny głos Taemina rozległ się w jego uszach. Chłopak pociągnął go za rękę i już po chwili stali przed maszyną wyrabiającą to białe cudo. Maknae przestępował niecierpliwie z nogi na nogę nie mogąc się doczekać, aż dostanie upragnioną słodycz.
- Proszę. - sprzedawca uśmiechnął się wręczając mu do ręki wielką, puchatą kulę.
- Mmm... - zamruczał zatapiając usta w lepkiej wacie. - Pyszne.  Hyung chcesz trochę?
Jego towarzysz pokręcił tylko przecząco głową nie przestając wpatrywać się w jego błyszczące szczęściem oczy i różowe usteczka obklejone puchem.
- Jesteś brudny. - zaśmiał się, kiedy chłopak skończył jeść i oblizywał obklejone palce.
- Gdzie? - zapytał poważnie wycierając rękami całą twarz. - Już?
- Nie. - Onew uśmiechnął się. - Pokażę ci.
Jego usta objęły słodkie wargi chłopaka. Językiem zlizał z nich resztki waty cukrowej
i oblizał się ze smakiem odrywajac się od niego wolno, niechętnie.

- Hyung? Coś tu masz. - palce Taemina dotknęły jego warg delikatnie je muskając.
- Gdzie? - spytał odruchowo przysuwając dłoń do twarzy. Ich ręce spotkały się. Jego palce splotły się z palcami maknae, długimi i klejącymi.
- Tutaj. - szepnął nastolatek składając na jego ustach słodki pocałunek. Smakował watą colą i watą cukrową. - Jeśli coś zaczynasz, musisz to skończyć hyung. - szepnął w jego ucho owiewając je gorącym powietrzem. - Tym razem ci pomogłem, ale nie licz na taryfę ulgową.
Poważny ton nie pasował do jego lśniących radością czekoladowych oczu. Onew musiał się roześmiać.

piątek, 15 czerwca 2012

Dotyk (hentai/Onew)



          

         
Tytuł: Dotyk


Pairing: Onew +
Gatunek: AU, hentai, smut
Rating: +18

          Zimne krople głucho bębniły o szybę. Szare, widniejące za oknem biórowce wyglądały niczym, skąpane w deszczu, metalowe góry. Zegar właśnie wybił północ. Cisza w pustym pokoju zdawała się być wręcz namacalna. Zrezygnowana opadła na łóżko, bezsensownie wpatrując się w ścianę. Po jej policzku spłynęła samotna łza. Zasnęła.


          Drzwi stuknęły cicho. Pokój wypełnił się chłodem. W salonie słychać było miarowe tykanie zegara. Powiesił ubranie na wieszaku i podszedł do łóżka. Uklęknął, patrząc na zamknięte powieki otoczone czarnymi, wytuszowanymi rzęsami. Lekko pogładził blady policzek. Ostrożnie pocałował rozchylone, różowe usta.

          - Onew? - zielone oczy otworzyły się, błyszcząc w ciemności.

          Uśmiechnął się łagodnie, biorąc ją na ręce. Była taka lekka.

***

          - Przepraszam. - jego łagodny, kojący głos.

          Uśmiechnęła się.

          - Nie szkodzi.

        Nie widział jej łez. Nie mógł zauważyć, jak bardzo czerwone były jej oczy. Położył się obok niej. Przylgnęła policzkiem do jego dłoni. Była zimna. Przysunęła się bliżej, wtulając się w zagłębienie jego szyi. Pachniał deszczem. Jego ciepły oddech lekko muskał jej skórę. Czuła, jak szybko oddycha. Przyciągnął ją do siebie mocniej, obejmując ją w pasie.

          - Tęskniłem.

       Uśmiechnęła się. Musnęła ustami jego szyję. Przeszedł go przyjemny dreszcz. Podniósł się lekko i odnalazł jej usta. Całował ją wolno, nieśmiało. Jego pocałunki zawsze były takie same - powolne, subtelne.  Przejechał językiem po jej wargach. Uchyliła je lekko, odpowiadając na pieszczotę. Smakował czekoladą.

         Jego usta zjechały niżej, przywierając do jej szyi. Trwał tak przez chwilę, wdychając delikatny zapach jej perfum. Pieścił ją powoli, czule. Jego dłoń błądziła pod jej koszulką. Nie była już zimna. Teraz była gorąca. On zawsze był taki gorący...

          Uśmiechnęła się. Otworzyła przymknięte oczy, napotykając jego brązowe tęczówki. Grzywka opadała mu na oczy i lekko łaskotała jej policzek. Była jeszcze lekko wilgotna.

           Nie protestowała, gdy ściągał z niej bluzkę. Oplotła go ramionami, przyciągając do kolejnego pocałunku. Ten był bardziej namiętny, lecz wciąż delikatny, wolny. Jakby czas się zatrzymał.


          On zdjął swoją koszulkę. Poczuła jego gładką skórę. Objęła go, pieszcząc jego plecy. Westchnął cicho. Odgarnął jasne kosmyki z jej twarzy i przyglądał jej się chwilę. Jego pełne usta wygięły się w uśmiechu, który tak bardzo kochała. 

          Po chwili poczuła, jak jego język kreśli wilgotne ślady na jej brzuchu. Niecierpliwe i trochę niezdarne palce rozpięły jej stanik, który zniknął w panującym w pokoju mroku. Leniwie pieścił jej sutki, czując jak twardnieją pod wpływem jego dotyku. Jęknęła. 

          Nie protestowała, kiedy rozpinał jej rozporek i powoli zsuwał jej spodnie razem z bielizną. Nocny chłód opadł na jej nagie ciało. Patrzyła, jak się rozbiera. Jak z powrotem kładzie się,  muskając jej skórę swym ciepłym oddechem. Jego dłonie stały się śmielsze. Rozchyliła nogi. Teraz ona była nieśmiała. Zarumieniła się pod jego spojrzeniem. Jej oddech stawał się coraz bardziej przyśpieszony. Czuła, jak jego serce bije coraz szybciej. Czuła, jak na jej skórze perli się pot, wiła się pod jego dotykiem jak wąż, a jego dłonie chciały więcej i więcej. 

          Wszedł w nią wolno, delikatnie. Patrzył jej w oczy i poruszał się powoli. Były zamglone. Usta rozchyliły się delikatnie. Grzywka opadła na oczy. Lecz ona już też nie widziała. Liczyła się tylko przyjemność rozlewająca się w każdym zakamarku jej ciała. Ich jęki co raz przebijały się przez mur panującej wokół ciszy.


         Gdy dochodził, krzyknął, a jego krzyk odbił się od pustych ścian. Opadł na nią zmęczony. Oddychał szybko, jego oczy błyszczały. Przylgnęła do niego, a on przytulił ją mocno, zatapiając dłonie w jej jasnych włosach.

      Uśmiechnęła się. Czuła jego wilgotną skórę przy swojej. Westchnęła. Był taki gorący...