Gdy
poczuł na swojej szyi powolne, czułe pocałunki, film nagle przestał być
interesujący. Przymknął lekko oczy, rozkoszując się subtelnym dotykiem warg i
lekkimi ugryzieniami. Dłoń Jonghyuna błądziła po jego policzku, palce zahaczyły
o wąskie wargi, sprawiając, że Key rozchylił je delikatnie, a wtedy palce
zastąpiły usta Jonghyuna, odrobinę nachalne, lecz nadal czułe. Chłopak zmusił
go, by się położył i zawisł nad nim, bawiąc się jego wargami.
Key
poddał się przyjemności, obejmując swojego chłopaka. Pod rękami poczuł mięśnie
starszego – przesunął dłońmi wzdłuż pleców szatyna, przyciągając go jeszcze
bliżej siebie.
Jonghyun
oderwał się na chwilę od warg Kibuma, by pocałunkami powrócić do jego łabędziej
szyi. Przyssał się do niej, tworząc na bladej skórze chłopaka czerwoną malinkę
i uśmiechnął się z satysfakcją, kiedy tamten jęknął cicho. Kroczem otarł się
sugestywnie o jego jasne rurki, czując, jak robi mu się gorąco. Nie kochali się
odkąd Key wyjechał z Seulu – od tamtego czasu minął już miesiąc, lecz Jonghyun,
chcąc zdobyć zaufanie drugiego chłopaka – nie nalegał.
Podwinął
odrobinę bokserkę młodszego, całując drobny meszek znaczący ścieżkę od jego
pępka do skrytego miejsca pod bielizną. Kibum wygiął się lekko w łuk,
nieświadomie ocierając się o Jonghyuna, który czując to, stał się jeszcze
bardziej niecierpliwy i spragniony. Zdjął swoją koszulkę i z powrotem pochylił
się nad Key, dłonią lekko ściskając jego przyrodzenie.
-
Nie! Przestań. – chłopak odepchnął jego rękę i jakby nigdy nic, podniósł się do
siadu, obciągając swoją podwiniętą koszulkę.
-
O co ci chodzi?
Kibum
zagryzł wargę, unikając wzroku Jonghyuna. Za każdym razem, kiedy chłopak
inicjował zbliżenie, on zbywał go głupotami. W duchu dziękował szatynowi za to,
że nie nalega i o nic nie pyta, jednak gdy podniósł wzrok, wiedział, że tym
razem nie obędzie się bez szczerej rozmowy.
-
Nieważne. – mruknął, chcąc wstać i odejść, jednak starszy przytrzymał jego
ramiona zmuszając go, by ponownie usiadł na kanapie.
-
Nie rozumiem cię. Kochaliśmy się już i nigdy nie miałeś z tym problemu.
Wydawało mi się, że jest ci przyjemnie, dlaczego mnie odepchnąłeś? Odkąd
jesteśmy razem, nie robiliśmy tego ani razu. – Jonghyun wydawał się być zdezorientowany i zraniony. – Bummie, spójrz na mnie. – dodał, gdy młodszy
nadal wpatrywał się w swoje dłonie.
-
Po prostu nie chcę, żebyś był ze mną tylko dla seksu. – mruknął po chwili
młodszy, z wahaniem spoglądając na swojego chłopaka.
-
Nie ufasz mi. – stwierdził Jonghyun, z westchnieniem opierając się o kanapę.
-
Nie! To nie tak! – zaprotestował od razu Kibum.
-
A jak?! Ile razy mam ci udowadniać, że cię lubię i nie zależy mi tylko na twoim
ciele? Nie jesteśmy już sex friends i moje uczucia się zmieniły, ale widzę, że
ty nadal traktujesz mnie tak samo. Co
mam zrobić, żebyś mi zaufał?! – Jonghyun wstał z kanapy i zaczął chodzić w
kółko, widocznie zdenerwowany.
-
Przepraszam. – szepnął Kibum, spuszczając wzrok.
-
Muszę się przejść. – mruknął Jonghyun i wyszedł z pokoju. Po chwili Key usłyszał odgłos zamykanych drzwi.
***
Taemin
wiercił się niespokojnie na siedzeniu pasażera. Miał wrażenie, że ma jakieś
cholerne deja vu i właśnie cofnął się w czasie do momentu, kiedy wracał z Minho
samochodem z imprezy u przyjaciela. Gdyby nie fakt, że był niewidomy, pewnie
znowu nie mógłby się powstrzymać chociażby przed dotknięciem go, mimo tego, że
starszy prowadził.
Był
pierwszy dzień wakacji i właśnie jechali do Seulu, by zabrać stamtąd rzeczy
chłopaka i następnego dnia pojechać do ich rodzinnej miejscowości. Minęły trzy
tygodnie, odkąd znowu byli parą i Taemin mógłby powiedzieć, że czuje się tak,
jakby nigdy nic się nie zmieniło, pomijając fakt, że był odrobinę bardziej
nieśmiały i dużo bardziej stęskniony za pocałunkami, wspólnym zasypianiem i
tym, czego jeszcze nie doświadczyli, a czego tak bardzo pragnął. Właśnie
ta nieśmiałość, spowodowana tym, co przeszedł przez ostatnie miesiące,
przeszkadzała mu w zrealizowaniu jego skrytych pragnień. Peszyło go, że tak naprawdę poznawali się z Minho na nowo, a wszystko między nimi działo się jakby w zwolnionym tempie.
Ostatnio
jednak coś się zmieniło, jakby zniknęła niewidoczna bariera, blokująca ich
pragnienia. Minho przestał traktować młodszego jak jajko, które może się w
każdej chwili rozbić, ich pocałunki coraz częściej miały w sobie ten sam chaos i
zniecierpliwienie, co kiedyś, a noce spędzone w jednym łóżku wydawały się być naładowane dziwnym prądem. To sprawiało, że Taemin coraz częściej miewał sny, po
których budził się zlany potem i z małym problemem w spodniach, tak, jak
dzisiaj rano.
Chłopak
zarumienił się na wspomnienie poranka, kiedy obudził się z namiocikiem w
krótkich szortach, w których spał. Oczywiście jak na złość, kiedy szedł do
łazienki, zlikwidować swój mały problem, wpadł na Minho. Niemal natychmiast
zaczął się wyrywać, uciekając od obejmujących go ramion, lecz brunet tylko
zaśmiał się cicho.
-
Chodź. – powiedział, prowadząc go z powrotem w stronę łóżka. Cmoknął go czule w
nos i ściągnął spodenki sprawiając, że twarz młodszego przybrała odcień
dojrzałego pomidora.
-
Hyung! Co robisz…?
Minho
nie odpowiedział. Po chwili Taemin poczuł na swoim przyrodzeniu jego dużą dłoń,
która przesuwała się rytmicznie w górę i w dół powodując, że chłopak jęknął
cicho, zażenowany całą tą głupią sytuacją, już po chwili dochodząc na rękę
swojego chłopaka.
-
O czym tak rozmyślasz, że jesteś cały czerwony? – uśmiechnął się Minho.
-
Kiedy dojedziemy? – jęknął Taemin. Kiedy przypomniał sobie całą sytuację,
naszła go jeszcze większa ochota. I już nawet nie przeszkadzała mu jego
nieśmiałość i dorodne rumieńce na policzkach – przecież Minho zna go jak nikt
inny i na pewno go nie wyśmieje, ani nie odrzuci.
-
Pytałeś się o to pięć minut temu. – zaśmiał się brunet.
-
No bo… hyung, ja czuję się tak, jak wtedy. – powiedział cicho blondyn, mając
nadzieję, że jego chłopak zrozumie aluzję.
-
Jak kiedy?
-
Wtedy przed wypadkiem… - burknął Taemin, przeklinając swojego Minho za to,
że musiał się powtarzać.
Choi zmarszczył czoło, zastanawiając się, o co może chodzić młodszemu, kiedy nagle go
olśniło. Spojrzał na Taemina, który niespokojnie wiercił się na fotelu i
uśmiechnął do siebie. Prawdę mówiąc, od rana miał ochotę na to samo.
-
W takim razie chyba muszę przyśpieszyć. – powiedział, z uśmiechem obserwując
zawstydzonego blondyna.
***
Kiedy
zamknął za sobą drzwi, mieszkanie wydawało się puste. Po rozmowie z Minho,
który wyjaśnił mu zachowanie Kibuma, poczuł się trochę lepiej, lecz nadal coś
bolało go w okolicach serca. Chciał, żeby chłopak mu zaufał, Key jednak
potrzebował widocznie trochę więcej czasu. Bolało go to, ale wiedział, że sam
jest sobie winny – gdyby nie odstawił szopki w klubie, chłopak nie miałby teraz
oporów przed otworzeniem się przed nim.
Wszedł
do ich sypialni i zapalił światło. Key siedział na łóżku w samych bokserkach.
Wyglądał na trochę przestraszonego i niezdecydowanego. Jonghyun nie zdążył
zdjąć bluzy, kiedy ten podszedł do niego, całując go mocno w usta. Starszy
odwzajemnił pocałunek, widząc jednak, że Kibum się zmusza, odsunął go od siebie
delikatnie i spojrzał mu w oczy.
-
Nie zmuszaj się.
-
Nie zmuszam. Chcę ci pokazać, że ci ufam.
-
To nie jest dobry pomysł. Nie jestem z tobą dla seksu, więc mogę poczekać, aż
sam będziesz tego chciał. – zapewnił Jonghyun, rozbierając się i kładąc na
łóżku.
-
Nie jesteś zły? – spytał po chwili Key, kładąc się obok niego. Czuł się głupio, nie dopuszczając do siebie chłopaka, ale nic nie mógł poradzić na swoje uczucia.
-
Nie. Może to dobry pomysł? Podobno to, na co długo czekaliśmy, lepiej smakuje. – odparł, uśmiechając się do swojego chłopaka.
***
-
Jesteśmy. – oznajmił Minho, gasząc silnik.
Taemin
poczuł, jak zaczyna się denerwować. Nagle obleciał go strach i zaczął mieć
wątpliwości, czy nie zawiedzie chłopaka i czy będzie umiał sprawić mu przyjemność
– w końcu był w tych sprawach kompletnie zielony, a jedyne doświadczenie jakie
miał, to te zdobyte razem z Minho.
Choi widząc, że blondyn się stresuje, objął go i cmoknął w policzek, prowadząc po
schodach do jego mieszkania. Otworzył drzwi, wpuszczając go do środka, a sam udał się do kuchni, chcąc przygotować im coś do picia i dać czas do namysłu młodszemu.
Taemin
stał przez chwilę w hallu, nie bardzo wiedząc, co robić. Jednocześnie był
zdenerwowany i trochę przestraszony perspektywą przeżycia swojego pierwszego
razu, a z drugiej strony chciał, by Minho całował go do utraty tchu już teraz,
natychmiast.
Zagryzł
wargę, kierując się w stronę kuchni w której krzątał się brunet i podszedł do
niego, obejmując chłopaka od tyłu. Przez chwilę wsłuchiwał się w bicie swojego
serca które ze strachu waliło jak oszalałe, po czym powiedział cicho, z trudem wydobywając z siebie głos:
-
Hyung, pocałuj mnie.
Minho
odwrócił się niemal natychmiast wpijając się wargami w chętne usta Taemina,
który jęknął cicho, ze zniecierpliwieniem oddając pocałunek. Brunet zmusił go, by cofnął się do
tyłu, kierując ich powolnymi, niezdarnymi krokami w stronę swojego pokoju. Popchnął Taemina na łóżko, a blondyn przywarł do niego mocniej, zawieszając się na nim niczym koala.
Minho oderwał się na chwilę od ust chłopaka, przyglądając się jego zarumienionej
twarzy. Pogłaskał go po zmierzwionych, jasnych włosach i lekko musnął ustami
jego szyję.
-
Kiedy tak robisz, jeszcze bardziej się denerwuję. – jęknął młodszy, odchylając
głowę i wzdychając cicho, gdy brunet składał na jego szyi delikatne pocałunki.
-
Słyszę. – mruknął starszy, przykładając dłoń do serca chłopaka. Klatka piersiowa Taemina unosiła się szybko. – Ale wcale mi
to nie przeszkadza. – powiedział, by dodać mu otuchy i lekko nadgryzając skórę na szyi
blondyna. Po chwili zassał ją lekko, tworząc na jego ciele małą malinkę. Dłonią lekko musnął
sutki chłopaka, wciąż ukryte pod koszulką, i otarł się biodrami o jego
przyrodzenie, powodując, że z jego ust wypłynęło słodkie jęknięcie.
-
Hyung… gorąco. – westchnął Taemin.
Minho
uśmiechnął się pod nosem, podwijając koszulkę chłopaka, by po chwili zdjąć ją i
rzucić gdzieś na podłogę. Ustami przywarł do lekko umięśnionego brzucha
Taemina, zostawiając na jego skórze mokrą, lśniącą ścieżkę. Jednocześnie dłonią
delikatnie stymulował ukrytego pod szortami członka chłopaka.
Taemin
nie hamował cichych westchnięć i jęków, obejmując mocniej umięśnione plecy
Minho i przyciągając go bliżej siebie. Czuł, jak na skórze perli mu się pot, a
spodenki uciskają coraz bardziej. Miał ochotę zabrać rękę Minho, która
sprawiała mu tak wielką przyjemność – miał wrażenie, że dłużej nie wytrzyma.
Minho
przygryzł jeden z jego sterczących sutków, wolno przesuwając dłonią po wybrzuszeniu w
spodniach chłopaka, kiedy drobna dłoń Taemina ujęła jego palce, zmuszając go, by mocniej zacisnął rękę na jego członku.
-
Ugh… Minho, Minho… Minho… nie… ja… - ciche słowa wydostawały się z jego
wyschniętych, rozchylonych ust. Brunet jak zauroczony wpatrywał się w
zarumienioną twarz swojego chłopaka i lekko wilgotne od potu włosy
przysłaniające zamglone pożądaniem oczy. Kiedy pod palcami poczuł wilgoć, twarz
Taemina wykrzywiła się w ekstazie, a chłopak jęknął przeciągle.
-
Pobrudziłeś sobie spodnie, skarbie. – szepnął Minho do jego ucha, a Taemin zwrócił się niepewnie w jego stronę. Zrobiło mu się głupio, że doszedł przedwcześnie i miał wrażenie, że za chwilę spali się ze wstydu. A przecież tak bardzo chciał zadowolić Minho...
-
Przepraszam. – jęknął.
-
Za co mnie przepraszasz?
-
No bo…
-
Nie szkodzi. – uśmiechnął sie brunet, od razu domyślając się, o co chodzi jego
chłopakowi. Jednym ruchem rozpiął guzik w jego rurkach i zsunął je z jego
bioder razem z bokserkami. Ujął w dłoń jego penisa i polizał go sprawiając, że z ust Taemina ponownie wydobyło się ciche westchnięcie.
-
Hyu… - zaczął chłopak, lecz starszy przerwał mu:
-
Ciii… - szepnął mu do ucha, nadgryzając jego małżowinę i przesuwając językiem po płatku, by po chwili ponownie wziąć do ust
jego przyrodzenie. Sam odczuwał coraz boleśniej skutki swojego podniecenia –
jego pieszczoty były coraz bardziej chaotyczne i niecierpliwe. Jęki Taemina
sprawiały, że nakręcał się coraz bardziej i pragnął już tylko wsunąć się do
gorącego wnętrza chłopaka.
Zdjął
swoją koszulkę i rozpiął rozporek w spodniach, kiedy dłoń Taemina zatrzymała
jego rękę.
-
Hyung, pozwól mi… - szepnął chłopak i sam zsunął jego spodnie. Minho pozwolił
młodszemu przejąć na chwilę inicjatywę, rozkoszując się delikatnymi,
niezdarnymi pocałunkami na swoim torsie. Taemin zsunął drżącymi dłońmi bokserki
starszego i ujął jego męskość, stymulując ją rytmicznie. Jednocześnie całym
ciałem ocierał się o Minho.
Brunet
westchnął ciężko, czując zwinne palce chłopaka na swoim penisie. Z trudem
odsunął dłonie Taemina od swojego przyrodzenia i przekręcił ich tak, że teraz
to młodszy był na dole. Powoli wsunął w niego palec, całując jego rozchylone
usta. Chłopak skrzywił się lekko, odczuwając dyskomfort i uciekając od dotyku
bruneta, Choi jednak przytrzymał jego biodra, wsuwając w niego kolejny palec i
poruszając nimi w jego wnętrzu. Jednocześnie całował klatkę piersiową chłopaka,
znacząc bladą skórę małymi,czerwonymi znakami. Po chwili Taemin zaczął wychodzić mu naprzeciw,
dostosowując ruchy bioder do ruchów palców w swoim wnętrzu. Nigdy nie czuł czegoś podobnego i pragnął tylko, by to cudowne uczucie nigdy nie zniknęło.
Gdy poczuł pustkę, jęknął z niezadowoleniem. Minho wyciągnął z niego palce i położył sobie na ramionach jego nogi, wsuwając się w
niego wolno. Niemal natychmiast otoczyło go przyjemne ciepło - Taemin był
ciasny, a jego odbyt zaciskał się przyjemnie na przyrodzeniu bruneta.
-
Boli… - jęknął cicho, zagryzając wargę niemal do krwi.
-
Za chwilę przestanie, obiecuję. – szepnął Minho, całując go uspokajająco
w usta, a Taemin objął go mocniej, starając się rozluźnić.
Z
każdą chwilą ból zanikał, a w jego miejsce pojawiała się coraz większa
przyjemność. Kiedy przyciągał Minho jeszcze bliżej siebie, dłonie ślizgały mu się na pokrytych potem plecach bruneta. Miał wrażenie, że znajduje się w innym świecie, czuł jak po ciele przechodzą mu
dreszcze, a ciepły oddech bruneta staje się coraz bardziej urywany. Nie wytrzymał
długo – doszedł na brzuch swojego chłopaka, po chwili czując, jak ciepła sperma
Minho rozlewa się w jego wnętrzu.
-
Chciałbym cię teraz zobaczyć. – szepnął, dłonią delikatnie muskając twarz
bruneta, kiedy wyczerpani leżeli obok siebie. – Twoje wilgotne, czarne włosy,
usta… i nie tylko. – dodał, rumieniąc się.
-
Ty mały zboczeńcu! – zaśmiał się Choi, przyciągając go bliżej siebie i
obejmując.
-
Jesteś idealny. – szepnął Taemin, błądząc palcami na jego klatce piersiowej. –
Szkoda, że nie mogę…
-
Możesz. – uśmiechnął się Minho, łapiąc dłoń blondyna i kładąc ją na swoim
brzuchu. – Możesz zobaczyć wszystko. – dodał, delikatnie przesuwając ich dłonie
po swoim ciele. – Tym. – tutaj uścisnął jego dłoń. – I tym. – drugą dłonią
dotknął różowych ust chłopaka. – Co ty na to?
-
Chyba się skuszę, hyung. – uśmiechnął się młodszy, a chwilowy smutek
spowodowany tym, że jest niewidomy, gdzieś zniknął. Nie potrzebował oczu, by widzieć. Poznał miłość swoimi dłońmi, opuszkami palców nieśmiało dotykających ciała Minho, ustami, które muskały jego wilgotne wargi. Mógł ją usłyszeć w jego ciepłych słowach i poczuć jej zapach, kiedy wtulał się w zagłębienie jego szyi.
Raz jeszcze spróbował
słodkich ust swojego chłopaka, nie mogąc nasycić się ich smakiem. Był pewny, że
nigdy mu się nie znudzi.