"Oh to trochę śmieszne
Możesz nie wiedzieć
Dziś jestem trochę inny
Pomyśl o tym"
W radiu leciała jedna z naszych piosenek. Zarumieniłem się, gdy zdałem sobie sprawę, jak jej słowa są trafne.
Popatrzyłem na Minho i uśmiechnąłem się lekko. Gdy złapał moje spojrzenie, coś ścisnęło mnie w żołądku. Dłonie trzęsły mi się tak bardzo, że prawie upuściłem małe pudełeczko. Odwróciłem się gwałtownie, udając zajętego pracą domową.
Usłyszałem, jak podchodzi do mnie. Po chwili poczułem na szyi jego miękkie usta, a przy uchu usłyszałem cichy szept:
- Co tam trzymasz, Minnie? - zesztywniałem. Wiedział?
Nim zdążyłem się zastanowić, jego dłoń zabrała mi kartonik, lekko muskając mój policzek.
- Nie! - krzyknąłem próbując odebrać mu upominek, lecz on był wyższy. Śmiał mi się
w oczy wyciągając rękę wysoko ponad głowę.
- Przygotowałeś dla mnie prezent, którego nie mogę zobaczyć? - zapytał rozbawiony, a ja poczułem jak się czerwienię.
Dzisiaj była nasza miesięcznica. Znów była noc, a za oknem szalała burza.
I znów czułem się tak samo zagubiony.
Byłem zakłopotany, bo znał mnie jak nikt inny. Nie wiem, jak to robił, ale nigdy nie pozwolił mi być smutnym. Był przy mnie, gdy potykałem się na scenie i gdy nie mając na nic siły zasypiałem na jego ramieniu w samochodzie. Tylko on potrafił sprawić, że udawało mi się wstawać o piątej rano i w ulewnym deszczu jechać do radia na głupie nagranie, a gdy coś mnie trapiło nie pytał, tylko przytulał mnie mocno.
Dlaczego tak bardzo się teraz bałem?
Dopóki jego gorące usta nie dotknęły moich warg nie zdawałem sobie sprawy, że mój podarunek leżał już otwarty na biurku, a na jego twarzy wykwitł radosny uśmiech.
Krzyknąłem cicho, gdy wziął mnie na ręce i położył na łóżku nakrywając swoim ciałem. Nachylił się nade mną, a jego brązowe oczy zalśniły psotnie. Tak bardzo mnie onieśmielał, że musiałem odwrócić głowę.
- Lubię, jak się rumienisz. - powiedział i pocałował mnie raz jeszcze.
Z początku subtelnie muskał wargami moje usta. Na policzku czułem jego gorący oddech
i gdy jego język odnalazł mój, jęknąłem cicho. Nie przerywając wsunął dłonie pod moją koszulkę. Był delikatny i cierpliwy.
Przestał mnie całować i zapytał:
- W porządku, Minnie?
Przytaknąłem, a jego wargi znalazły się na mojej szyi. Poczułem, jak przez moje ciało przechodzi dreszcz.
Całował mnie wolno, leniwie. Wplotłem palce w jego czarne włosy pozwalając, by zdjął ze mnie koszulkę. Przez chwilę, dopóki jego dłonie nie zakryły mojej bladej skóry, poczułem się nagi.
Świat wirował. Był tylko Minho i ja. Były tylko jego dłonie i tylko jego usta. Była tylko obezwładniająca rozkosz.
Nie zauważyłem, gdy jego ręce zaczepiły o gumkę moich bokserek. Sam nie miałem odwagi na jakikolwiek ruch. Chciałem go dotknąć, lecz mogłem tylko całować jego usta. Gdy złapał mojego penisa strach gdzieś uleciał. Wygiąłem się w łuk czując, jak poduszki pode mną wilgotnieją od potu.
Nie pozwolił mi dojść. Uśmiechnął się i złapał mnie za rękę, naprowadzając na swoje krocze. Jego duża dłoń zacisnęła się na mojej, ugniatając jego przyrodzenie. Sapnął głośno odrzucając głowę do tyłu.
Odważyłem się wsunąć palce pod materiał. Zbliżyłem się do niego i całowałem jego idealną klatkę piersiową. Ręką poruszałem szybko.
Nagle pchnął mnie z powrotem na łóżko. Nasze erekcje potarły się o siebie, jęknąłem.
Poczułem, jak wsuwa we mnie palce. Bolało. Tak bardzo, że myślałem, że nigdy nie poczuję już żadnej przyjemności. A potem przestał.
- Jesteś pewny? - spytał, a ja poczułem jak wielka gula rozrasta się w moim gardle uniemożliwiając mi wypowiedzenie jakiegokolwiek słowa.
Bałem się. Bałem się, jak jeszcze nigdy, lecz jednocześnie tak bardzo tego pragnąłem...
Przytaknąłem patrząc mu w oczy. Uśmiechnął się, dodając mi otuchy i sięgnął po prezerwatywę wciąż leżącą w środku pudełeczka.
- Będzie bolało. - mówił między kolejnymi pocałunkami. Miałem wrażenie, że jest wszędzie. Moje ciało płonęło dziwnym ogniem, a bicie serca było równie szybkie jak mój drżący oddech.
Przymknąłem oczy, czując rozrywający ból. Zacisnąłem zęby, kurczowo obejmując jego szyję. Z pod powiek popłynęły mi łzy. Wtuliłem się w jego włosy. Nie chciałem, żeby przestawał.
Gdy przyzwyczaiłem się do jego obecności, zaczął się poruszać. Na jego umięśnioną klatkę piersiową wstąpiły kropelki potu, a spojrzenie stało się nieobecne. Jego dotyk był jak impuls elektryczny, cały drżałem, potrafiłem tylko jęczeć i wić się pod jego ciałem.
Gdy przyśpieszył, krzyknąłem głośno, a on zagłuszył krzyk silnym pocałunkiem. Kiedy
mój penis otarł się o jego klatkę piersiową, nie wytrzymałem. Zacisnąłem usta i spuściłęm się na jego brzuch. Czułem, jak moje ciało drży, a we mnie rozlewa się coś ciepłego. Po chwili i on opadł obok mnie na poduszki.
Minho wyciągnął rękę i odgarnął mokre kosmyki z mojej twarzy. Uśmiechał się,
a jego oczy lśniły.
- Kocham cię, wiesz?
Przygryzłem wargi. Nie chciałem płakać, lecz nie powstrzymałem tych kilku łez, które spłynęły po moich mokrych od potu policzkach.
- Minnie? - podniósł się na łokciach, wpatrując się we mnie przestraszony. - Coś się stało? Jeżeli...
- Nie. - roześmiałem się i nagle poczułem się tak lekko. Jakbym mógł latać. Jakbym nagle przeniósł się do innego świata.
Wtuliłem się w jego ramiona, nie przejmując się, że moja sperma skleja nasze ciała. - Po prostu ja też cię kocham.
***
- Minnie, Minho dosypał ci czegoś do mleka bananowego? – Key patrzył na mnie rozbawiony.
- Do swojego na pewno. Lata jakby się czegoś naćpał. – zaśmiał się Jonghyun, a ja spłonąłem rumieńcem.
Key uderzył go lekko z łokcia i obaj zaczęli się przekomażać.
Nagle w mieszkaniu rozległ się dzwonek. Wszyscy spojrzeliśmy na Onew.
- Ja nikogo nie zapraszałem! – krzyknął podnosząc ręce do góry w geście obrony.
Czasem miałem wrażenie, że to już nie jest ten sam Onew, co kiedyś. Wiem, że to, co zrobiłem po tym, jak odrzuciłem jego…
Nie! Nie chcę o tym myśleć.
Pamiętam, jak płakał. Nigdy nie przyznał się do tego żadnemu z nas, ale ja słyszałem jak w nocy próbuje stłumić szloch. Chciałem do niego pójść, porozmawiać, lecz codziennie obiecywałem sobie, że zrobię to następnego dnia.
Nigdy o tym nie rozmawialiśmy.
Dzwonek rozległ się po raz drugi i zdenerwowany leader poszedł w końcu otworzyć. Gdy po chwili wrócił do salonu, miałem wrażenie, że śnię. Znów się uśmiechał, a ja tak kochałem jego uśmiech.
- Jonghyun, dlaczego nie powiedziałeś, że przyjeżdża twoja siostra? Przygotowalibyśmy jakiś pokój…
- Nie trzeba, prześpię się na kanapie. – brunetka uśmiechnęła się do Jinkiego, a on zaczerwienił się.
- Sodam! – Jong jakby dopiero teraz się obudził. Zerwał się z kanapy zamykając dziewczynę w niedźwiedzim uścisku. Zaśmiałem się pod nosem na widok zazdrosnego Kibuma nadal siedzącego na sofie. – Co ty tu robisz?
- Pomyślałam, że zrobię ci niespodziankę. Nie widzieliśmy się, odkąd zadebiutowaliście.
- Te wszystkie wywiady i koncerty powoli zaczynają mnie denerwować. Jak dobrze widzieć kogoś bliskiego. – rozpromienił się i biorąc ją pod rękę zaprowadził do swojego pokoju.
- Jak dobrze widzieć kogoś bliskiego. – przedrzeźniał go Key, co chwila zmieniając kanały w telewizorze.
***
Sodam zrobiła bulgogi! Siedziałem przy stole obok Minho, którego dłoń na moim udzie skutecznie utrudniała mi obserwację Onew. A było co obserwować.
- Sodam, chcesz dokładkę? – spytał Jinki.
- Pewnie. – ucieszyła się, podając mu talerz, a ja miałem wrażenie, że leaderowi za chwilę wyrosną skrzydła i wzleci gdzieś ponad naszą piątkę.
- Key, coś się stało? Nie odzywasz się. Przecież zawsze chciałeś poznać moją siostrę. – Jonghyun spojrzał na swojego chłopaka pytająco.
Tak, oni też byli razem. Wszyscy znaliśmy historię ich przyjaźni, gdy jeszcze mieszkali w Daegu. Dobrze, że wszystko tak się skończyło.
- Ahh, cieszę się, że mogłem poznać bliskie ci osoby. – odpowiedział ostro, kładąc nacisk na ostatnią część zdania i wyszedł.
***
Popijałem swoje mleko bananowe, skrobiąc coś w pamiętniku. To znaczy, tylko udawałem, że piszę, bowiem obserwacja Jinkiego była dużo ciekawsza. Właśnie siedzieli
z Sodam na tarasie, popijając kawę w świetle zachodzącego słońca.
Głośny huk przerwał moje rozmyślania. Odłożyłem zeszyt i wspiąłem się po schodach zakradając się do pokoju Jonga i Kibuma.
- Dlaczego nie jesteś z Sodam?! Przecież tak się stęskniłeś za bliską ci osobą! – Key krzyczał coś. Usiadłem pod ścianą i nasłuchiwałem.
- Jesteś zazdrosny o moją siostrę?!
- Nie jestem zazdrosny!
- Bummie… przecież wiesz, że jesteś najważniejszy…
- Pieprz się Jong!
- Ohh, sam nie mogę, kochanie. Ale może ty mi pomożesz…?
Potem była cisza. To znaczy, tak nie do końca cisza, bowiem co chwilę słychać było szuranie krzeseł i głośne jęki.
- Minnie, co ty tu robisz? – Minho podszedł do mnie i usiadł obok.
- Jooong aaahh!
Obaj spojrzeliśmy w stronę drzwi.
- Nie wiem, czy jesteśmy tu potrzebni. – mruknał raper. Zaśmiałem się i złapałem jego wyciągniętą rękę.
Gdy szliśmy do pokoju, na tarasie Onew i Sodam byli bardzo blisko.
- Fuck! – krzyknąłem, gdy w najważniejszym momencie zaślepił mnie jeden z ostatnich promieni słońca. Może jednak warto dać im trochę prywatności...
- AAAHHHH KEYYYYYY!!! – dobiegło mnie z korytarza. Zaśmiałem się i zamknąłem za sobą drzwi.
KONIEC